48 lat temu, 15 września 1977 roku, został wydany „Silmarillion”, nigdy nieukończone magnum opus J.R.R. Tolkiena, nad którym pracował całe życie, od walki I Wojny Światowej aż do swojej śmierci przeszło pół wieku po jej zakończeniu. Dopiero potem jego syn Christopher zdołał z na wpół dokończonych notatek, sprzecznych wersji historii, a nawet własnych domysłów, skomponować względnie spójny utwór, co pozwoliło czytelnikom poznać realną głębię świata stojącego za kultowymi już wówczas „Władcą Pierścieni” i „Hobbitem”.
„Niezależnie od stanowiska krytyków literackich stworzony przez mojego ojca świat można badać i dokonywać w nim odkryć, i właśnie to należy robić, aby pojąć go w jak najszerszym zakresie, poczynając od mitu o Stworzeniu. Każda postać i cecha wyobrażonego świata, uznana przez autora za ważną, sama w sobie jest godna uwagi, Manwë czy Fëanor nie mniej niż Gandalf czy Galadriela, Silmarile nie mniej niż Pierścienie; Wielka Muzyka, boskie hierarchie, siedziby Valarów, losy Dzieci Ilúvatara są istotnymi elementami w postrzeganiu całości. Związane z nimi dociekania są jak najbardziej słuszne, wynikają z zaakceptowania wyimaginowanego świata jako obiektu kontemplacji lub studiów – jak wiele innych obiektów w naszym sbyt realnym świecie.” ~Christopher Tolkien, „Księga Zaginionych Opowieści”, „Przedmowa”