„Hobbit albo tam i z powrotem” wydawnictwa Bukowy Las – recenzja.

 

 

Recenzja nowego polskiego wydania „Hobbita”. Zapraszam do lektury. 

 

 

Dzisiejszy wieczór spędziłem nad książką znaną każdemu. Pierwsza część filmowej trylogii na jej podstawie kilka dni wcześniej trafiła do kin. Szum wokół ekranizacji był ogromny. Korzystając z okazji, różne wydawnictwa próbują zarobić. W ostatnich miesiącach zostaliśmy zasypani nowymi wydaniami „Hobbita”. W większości przypadków, różniły się od swoich poprzedniczek jedynie okładką (szczególnie modne stało się używanie plakatów filmowych). Na szczęście, w każdej rodzinie znajdzie się tzw. „czarna owca”. Zajmę się recenzją najnowszego na polskim rynku wydania pierwszej książki Tolkiena.

„Hobbit albo tam i z powrotem” wydawnictwa Bukowy Las swoim grzbietem wyróżnia się tak bardzo, że nie sposób nie zauważyć go na sklepowej półce. Piękna, zielona, twarda okładka ze Smaugiem spoczywającym na złocie, zilustrowanym przez samego Tolkiena. Zapowiada się wspaniale. Nie wypada, mimo wszystko, oceniać książki po okładce, zatem przejdźmy dalej. Oczywiście na początku krótkie podziękowania, przedmowa i słowo od redaktora. Wstęp, obszerny i tutaj pierwszy, wielki plus. Zawiera streszczenie życiorysu autora, okoliczności powstania książki, inspiracje Tolkiena, pierwsze recenzje, zdjęcia, rękopisy itd. W tym momencie zaczyna się historia Bilba. Na każdej stronie znajdujemy ilustracje różnego autorstwa, zarówno kolorowe, jak i czarno-białe. Od samego Tolkiena poprzez różnych (dla mnie kompletnie nieznanych) artystów z całej Europy po Alana Lee, Johna Howe’a i Teda Nasmitha. Zapierające dech w piersiach, klimatyczne, ale także wywołujące śmiech. Interpretacje są różne, jednak Wielki Goblin – samuraj z ogromnym nosem, kompletnie mnie nie przekonuje.

Największą zaletą tego wydania są niewątpliwie przypisy. Świetna robota. Jest ich mnóstwo: przemyślane, uzupełniające tekst, tłumaczące niejasności. Ludzie, którzy pierwszy raz czytają książkę i czują się obco nie znając wątków pobocznych, dowiedzą się wszystkiego, nie uciekając się do innych źródeł. Przypisy wyjaśniają nam, chociażby, kim jest Durin, Elrond, Radagast, przybliżają takie miejsca jak Moria, Rivendell, Carrock. Także i osoby, które „Hobbita” znają na pamięć, znajdą coś dla siebie: pochodzenie nazwisk, imion, zagadek, postacie i miejsca, które inspirowały Tolkiena. Następne strony zawierają kilka słów od tłumacza. Przekład Polkowskiego jest moim zdaniem najlepszy obok Skibniewskiej.

Na koniec miła niespodzianka. Wydanie zawiera dodatki:
A. Wyprawa do Ereboru
B. O runach
Świetny pomysł. Dodatki, które uzupełniają „Hobbita” znajdują się w „Powrocie Króla”. Tutaj, wszystko mamy w jednym miejscu. Po zakończeniu lektury natychmiast możemy uzupełnić swoją wiedzę. Szczególnie pożyteczna rzecz dla osób, które do dodatków nigdy nie sięgnęły i po wyjściu z kina dziwią się, skąd w filmie Hobbit: Niezwykła podróż tyle nowych wątków. Tak, 80% z nich to wymysł Tolkiena, nie Jacksona. Książkę kończy solidnie wykonana bibliografia.

Podsumowując. Jeżeli nie macie jeszcze własnego „Hobbita”, ten który stoi na waszej półce jest już podniszczony lub pragniecie mieć naprawdę wartościową książke, idźcie do księgarni po Hobbita wydawnictwa Bukowy Las. Posiadam trzy różne wydania historii o przygodach kompanii krasnoludów i wszystkie, z odpowiednimi honorami, musiały ustąpić miejsca książce w zielonej okładce. Polecam.

J.R.R Tolkien, „Hobbit albo tam i z powrotem” z objaśnieniami, wydanie z ilustracjami autora, wstęp i objaśnienia Douglas A. Anderson, przekład powieści A. Polkowski, przekład wstępu i objaśnień A. Sylwanowicz ‚Evermind Took’, Wrocław 2012.

Elessar

 

Dodaj komentarz