Mapy Śródziemia
Mapy niewątpliwie stanowią jeden z tych elementów twórczości Tolkiena, który od dnia premiery Hobbita wyróżniał ją i wbijał się w pamięć czytelników. Pozwalają lepiej zrozumieć przebieg fabuły oraz świat przedstawiony, ale też biorą udział w tworzeniu wrażenia głębi oraz prawdziwości świata który przedstawiają i rozgrywającej się w nim opowieści. Nie dziwi zatem ich szybkie rozpowszechnienie w literaturze fantastycznej, ani też zainspirowanie fanów do stworzenia nowych map Śródziemia, z różnymi wynikami.
Najbardziej znanym przykładem takiej twórczości (chyba że liczymy Christophera Tolkiena, który stworzył mapy do Władcy Pierścieni i Silmarillionu na podstawie rysunków ojca) jest prawdopodobnie Atlas Śródziemia Karen Wynn Fonstad, kartografki dokonującej szczegółowej analizy geograficznej Ardy. Ja jednak wolę bardziej artystyczne podejście, i dlatego moimi ulubionymi opublikowanymi mapami fanowskimi są te autorstwa Johna Howe. Te cztery spore, rozkładane mapy, narysowane ponad 20 lat wcześniej, zostały po raz pierwszy wydane razem w zeszłorocznym zbiorze „The Maps of Middle-earth” z licznymi innymi ilustracjami oraz komentarzem Briana Sibleya, opisującym szczegółowo same mapy oraz zawarte na nich lokacje. Zatem książka może służyć jako powtórzenie z geografii Śródziemia, gdyby ktoś chciał na przykład zapamiętać wszystkie rzeki Beleriandu, nie żeby komuś tutaj się to zdarzyło…
Ale tutaj nie o wiedzę, lecz o oglądanie mapy przy kominku albo rozwieszenie jej nad nim chodzi. Więc jaką mapę najlepiej byłoby mieć na ścianie? Eriadoru, Beleriandu, Numenoru? A może taką łączącą wszystko naraz?




