ArtykułyCytatyDwie Wieże

Theoden mężny, ale i rozsądny

” – […] Zmiażdżyli nas przewagą liczebną , mur naszych tarcz pękł pod ich naporem. Erkenbrand z Zachodniej Bruzdy pozbierał niedobitków i z nimi cofa się do warowni, którą ma w Helmowym Jarze. Reszta wojsk rozpierzchła się po stepie… Gdzie jest Éomer? Powiedzcie mu, że nie ma po co iść dalej. Niech lepiej zawróci do Edoras, póki tu nie dopadną go wilki z Isengardu.
Théoden słuchał dotychczas, milcząc, ukryty przed wojownikiem za szeregiem swojej gwardii, teraz jednak pchnął naprzód konia.
– Stań przede mną, Ceorlu! – rzekł. – Jestem i ja tutaj. Ostatnia armia Eorlingów wyruszyła w pole. Nie odstąpi bez bitwy.
Twarz wojownika zajaśniała radością i podziwem. Wyprostował się, potem ukląkł i wyciągnął miecz, rękojeścią zwrócony do króla.
– Rozkazuj królu! – zawołał. – Wybacz! Myślałem…
– Myślałeś, że zostałem w Meduseld przygięty do ziemi jak stare drzewo pod zimowym śniegiem. Tak też było naprawdę, kiedy wyjeżdżałeś na wojnę. Ale wiatr od zachodu potrząsnął gałęziami – rzekł Théoden. Dajcie temu wojownikowi wypoczętego konia! W drogę, Erkenbrand czeka na odsiecz.”
~J.R.R. Tolkien, „Władca pierścieni”, rozdział „Helmowy Jar”

Na pierwszy rzut okaz Théoden jest bohaterskim przywódcą, w imię zasad prowadzącym swoich ludzi na wojnę za słuszną sprawę mimo przeciwnościom losu i przeważającym siłom wroga, najpierw w desperackiej obronie swego kraju, następnie zaś całego Śródziemia. Jest to oczywiście prawda, ale chciałem zwrócić uwagę, że oprócz odwagi i moralności, jego działania wojenne cechowały się również rozsądkiem:

Będąc uleczonym przez Gandalfa, zebrał swoich ludzi, żeby jak najszybciej dołączyć do armii broniących się na granicy, wcześniej mianując nowym dziedzicem Eomera oraz powierzając namiestnictwo Eowinie – osobie zaufanej, odważnej, kompetentnej i szanowanej przez lud. Gdy dowiedział się o utracie brodów na Isenie, miast ruszać głupio na piękną i bohaterską szarżę, wycofał się do dobrze umocnionej i zaopatrzonej twierdzy, by kontynuować obronę, którą mimo niespodziewanych trudności jak użycie przez Sarumana ładunków wybuchowych, prowadził sensownie, raz za razem podejmując kolejne działania mające coraz mniejsze, ale cały czas realne szanse na powodzenie, aż do ostatniego wypadu konnicy, który, dzięki posiłkom zebranym przez Gandalfa oraz wsparciu od entów, zakończył bitwę sukcesem. O kluczowej roli odsieczy Rohirrimów dla Bitwy na polach Pelennoru oraz sprytnym manewrze przejścia przez las chyba nie trzeba przypominać. Powyższy fragment pokazuje też, że chociaż ryzykowne, osobiste wyruszenie na wojnę przez króla również było potrzebne, niezwykle podnosząc morale żołnierzy oraz dając im z powrotem nadzieję na zwycięstwo, bez której to ciężką jakąkolwiek wojnę wygrać.

Théoden, jak się okazuje słusznie, spodziewał się własnej śmierci na wojnie. Widział jednak również szanse na zwycięstwo, i był w stanie znacząco się do niego przyczynić dzięki odwadze i poświęceniu swoim oraz własnych poddanych – ale także, co mniej oczywiste, rozumowi pozwalającemu wykorzystać je skutecznie, pilnując jednocześnie innych spraw, jak sukcesja i bezpieczeństwo cywili. W przeciwieństwie do niego Denethor kierował się przede wszystkim rozumem. W książkach robił to bardzo dobrze, niemal idealnie przygotowując kraj do obrony, ale w decydującym momencie zabrakło mu odwagi i nadziei na zwycięstwo – cech które Théodenem kierowały do samego końca.

Dodaj komentarz