Los Czarnoksiężnika
„Podobno jednak, gdy sprawa Angmaru zdawała się już stracona, zjawił się nagle sam Czarnoksiężnik, w czarnym płaszczu, w czarnej masce i na karym koniu. Strach poraził ludzi na jego widok. On wszakże za cel swej straszliwej nienawiści obrał wodza Gondoru i z krzykiem natarł wprost na niego. Earnur gotów był stawić mu czoło, lecz wierzchowiec przerażony uskoczył w bok i uniósł jeźdźca, który nie zdążył go w porę opanować.
Czarnoksiężnik zaśmiał się, a nikt z ludzi, którzy słyszeli ten śmiech, nie mógł odtąd zapomnieć jego grozy. Wtedy jednak wysunął się z szeregów Glorfindel na białym koniu. Śmiech uwiązł Czarnoksiężnikowi w gardle. Zawróciwszy na miejscu, czarny jeździec pomknął galopem i zginął w ciemnościach, noc bowiem zapadła już nad polem bitwy. Czarnoksiężnik zniknął, nikt nie wiedzia, gdzie się skrył.
Earnur właśnie wrócił, lecz Glorfindel, wpatrując się w gęstniejący mrok, powiedział:
– Nie ścigaj go! Nigdy już nie wróci do tej krainy. Zguba dosięgnie go daleko stąd, nieprędko i nie z ręki męża.
Wielu Gondorczyków zapamiętało te słowa elfa. Earnur kipiał jednak gniewem i pragnął pomścić doznane upokorzenie.”
~J.R.R. Tolkien, Dodatek A, „Gondor i spadkobiercy Anariona”
Słynna przepowiednia Glorfindela spełniła się ponad 1000 lat później, gdy Eowina i Merry ostatecznie pokonali Czarnoksiężnika. Tutaj warto zaznaczyć, czym jest przepowiednia. Jest to opis widzenia czegoś poza normalnymi ograniczeniami czasu. Można to porównać do sytuacji, w której ktoś wysyła wiadomość z przyszłości z wynikami nadchodzącego meczu. Jest to w takim wypadku pewne tak, jakby już się stało, ale to nie znaczy, że każdy inny wynik cały czas był niemożliwy. Przepowiednia stwierdza, co się stanie, nie co jest możliwe.
Zatem gdyby sytuacja rozwinęła się inaczej, Earnur (bądź inny ludzki mężczyzna) hipotetycznie jak najbardziej mógłby Czarnoksiężnika pokonać. Czy by się to rzeczywiście stało w tym konkretnym przypadku? Raczej nie. Co prawda Earnur był jako król najlepszym pojedynkowiczem Gondoru, więc umiejętnościami przynajmniej dorównywał swojemu wrogowi, można też założyć, że posiadał ostrze z zaklęciami umożliwiającymi jego zranienie (nie jest to założenie pewne, ale realne i konieczne, żeby dywagacje miały jakikolwiek sens). Wciąż jednak pozostaje kwestia nadludzkiej siły Czarnoksiężnika, który pierwszym ciosem zakończyłby pojedynek łamiąc kości przeciwnika tak jak stąło się to z tarczą i ręką Eowiny, oraz tego, że jeśli pierwsza rana nie okazałaby się śmiertelna, Earnur zostałby pozbawiony broni, a wraz z nią wszelkich szans na zwycięstwo. Oczywiście miałby większe szanse niż Eowina z Merrym, a opowieść o wojnie na północy byłaby ciekawa również z taką zmianą, ale raczej żaden wynik nie byłby równie ciekawy jak późniejsze historie zaginięcia Earnura oraz dalszych działąń Czarnoksiężnika, które otrzymaliśmy.