AktualnościArtykułyFilmy

Dlaczego Gollum?

Wraz z wczorajszym ogłoszeniem nadchodzącego filmu o Gollumie pojawia się wiele pytań, na które nie możemy uzyskać odpowiedzi. Tak naprawdę jedyne co wiemy to wybór tematyki, dlatego właśnie tę jedną informację postanowiłem przeanalizować. Przyznam, nie jest to historia na którą szczególnie czekam, ale z biznesowego punktu widzenia wydaje się być z poniższych przyczyn rozsądna, można się dopatrywać prób uniknięcia problemów Hobbita i Pierścieni Władzy. Oczywiście zaangażowanie Jacksona, Walsh i Boyens również jest dobrą informacją, ale nie wiemy jak duży będą mieli wpływ na ostateczny kształt, zdarzały im się również mniej udane produkcje, a przede wszystkim jest to wiadomość tak samo dobra bez względu na to jaką konkretnie historię postanowiono by zekranizować.

PRAWA AUTORSKIE

Warner Bros posiada prawa do wykorzystania materiałów zawartych we Władcy Pierścieni i Hobbicie. Większość dodatkowych historii wymagałoby wykorzystania materiałów z innych źródeł. Owszem, historia Aragorna i wystarczająco dokładne opisy Waśni Rodzinnej czy upadku Arnoru znajdują się we Władcy Pierścieni, ale wciąż mogłyby się pojawić elementy przydatnego kontekstu zawarte gdzie indziej. Uzyskanie dodatkowych praw jak najbardziej wchodzi w grę i możemy się tego spodziewać w przyszłości, ale są to zbędne utrudnienia i koszty na sam początek. Z kolei adaptowanie historii do której nie ma się wystarczających praw autorskich jest absurdalnym pomysłem skazanym na porażkę.

PROMOCJA

Gollum jest obok, również zresztą występujących osobiście w tej historii, Gandalfa i Saurona prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną postacią z Legendarium Tolkiena, a historia Golluma jest bardzo blisko powiązana z filmowymi trylogiami, dzięki czemu łatwo będzie trafić do niedzielnych fanów i osób niezainteresowanych, którego to luksusu nie mieliby w przypadku rozpoczęcia od ambitniejszego projektu. Andy Serkis i Ian McKellen* również są rozpoznawalni i powrót do ich najważniejszych ról przyciągnie wiele uwagi. Inne znane postacie które pojawiają się w tej historii to m.in. Aragorn, Szeloba czy Thranduil.

JAKOŚĆ

Serkis i McKellen na tę rozpoznawalność zasłużyli. Obaj są wybitnymi aktorami, co gwarantuje, że przynajmniej jeden aspekt będzie na bardzo wysokim poziomie. Jeśli pozostałe elementy będą przeciętne, film będzie można oglądać dla gry aktorskiej, jeśli dobre, film stanie się bardzo dobry. A co dopiero, jeśli spełnią się nasze nadzieje i plany twórców, żeby pozostałe elementy również były naprawdę świetne. Oczywiście, samo to nie wystarczy, ale jest to pewne zabezpieczenie, którego nie byłoby przy wyborze projektu bez aktorów powtarzających swoje role z filmów Jacksona. Zwłaszcza w połączeniu z kolejnym punktem.

SKALA

To tylko film o Gollumie, i właśnie to “tylko” jest tu najważniejsze. Nie trzeba przygotowywać budżetu na dziesiątki epickich scen akcji, tworzenie niesamowitych lokacji i tym podobne. Nie trzeba dorównywać od razu Władcy Pierścieni, co próbowano zrobić w Hobbicie i Pierścieniach Władzy. Jeśli film nie będzie wystarczającym sukcesem jeśli chodzi o jakość albo widownię, wciąż będzie można kontynuować pracę i poprawić to z kolejnymi filmami. Jako mniejszy film, jest też zwyczajnie łatwiejszy do zrobienia dobrze, bez problemów z licznymi skomplikowanymi wątkami, które trzeba sprawnie łączyć i na które trzeba rozdzielać zasoby ludzkie i kapitałowe. Co ważniejsze, będzie można łatwo kontynuować marketing poprzez zwiększanie skali, pokazując w kolejnych filmach ważniejsze i bardziej epickie wydarzenia. Oczywiście oznacza to, że absolutnie nie będzie to film dorównujący Władcy Pierścieni, i to trzeba sobie wbić do głowy przed seansem. Ale bądźmy szczerzy, powtórzenia tego sukcesu już próbowano, i było to bardzo poważnym błędem, a jego uniknięcie to dla mnie najbardziej pozytywna wiadomość wynikająca z wyboru tematu. Jeśli plan się uda, spodziewam się coraz większych historii, potencjalnie docierając do największych opowieści. Kolejne filmy będą mogły też na wiele sposobów przygotowywać widownię na te opowieści, rozwiązując problem związany z mniejszą rozpoznawalnością pozostałych wydarzeń w historii Śródziemia.

I to już chyba wszystko co można na siłę wyciągnąć z tej niewielkiej wiedzy którą posiadamy. Jest to wizja optymistyczna, i chociaż nic nie jest pewne, trudno byłoby mi ukryć, że pierwsze wrażenie jest raczej pozytywne. Z pewnością jest to też dobrze wyważona i mało ryzykowna decyzja biznesowa, za którą stoi długofalowy plan efektywnego wykorzystania marki, którego skuteczna realizacja będzie wymagać realnej jakości, a nie tylko masowego odcinania kuponów.

*Ian McKellen nie wypowiedział się póki co publicznie o nadchodzącym filmie i jego potencjalnym udziale. Jest to szansa do wykorzystania, dlatego o nim wspominam, zresztą to Serkis jako odtwórca głównej roli jest w tym argumencie najważniejszy. Viggo Mortensen oczywiście jest zwyczajnie za stary na powrót do roli Aragorna, i chociaż nie można w pełni wykluczyć prób cyfrowego odmłodzenia, uznałbym je za zły pomysł, który musiałby być wykonany idealnie żeby się udał, a to duże ryzyko.

Dodaj komentarz