Piękna okładka Utraconej Drogi
Wraz z datą premiery piątego już tomu Historii Śródziemia, Utraconej Drogi w tłumaczeniu Ryszarda Derdzińskiego oraz odpowiedzialnej za poezję Katarzyny Staniewskiej, poznaliśmy okładkę z ilustracją Michała Krawczyka, którego prace już umieszczono na okładkach obu tomów Księgi Zaginionych Opowieści.
Jest dla mnie naprawdę piękna, zachwyca pięknem krajobrazu, ale też detalami: od kwiatów i drzew porastających widoczną dolinę, przez detale architektury i dalsze budynki widoczne w tle, aż do liry na plecach podziwiającego z czytelnikiem tę dolinę Ælfwine’a, której wygląd opiera się na lirze tłumacza. Chociaż przedstawia Tol Eresëę, do której tytułowa Utracona Droga prowadzi, moje pierwsze skojarzenie było z Imladris, jednak z uwagi na tolkienowskość tego skojarzenie, nie jest to żaden problem, wręcz przeciwnie. Brakowało mi nieco tego w poprzednich okładkach autora: zarówno statek Eriola z pierwszego tomu jak i Tol-in-Gauroth z drugiego nie wywołały u mnie mocnego skojarzenia z Legendarium, w przeciwieństwie do ilustracji Macieja Łaszkiewicza widocznych na okładkach trzeciego i czwartego tomu, zatem uznaję ją za obiecującą poprawę w tym względzie.
Oczywiście wszystko to kwestia osobistych preferencji, nie poczuwam się do jakiejkolwiek wiedzy artystycznej – ale zachęcam, żeby popatrzeć chwilę na okładki nowych książek, i cieszyć się, że przy okazji dostajemy piękne ilustracje – bez względu na to, która z nich najbardziej trafia w Twój gust.
