AktualnościArtykułyFilmyPremiery

Wojna Rohirrimów na Comic Conie

Od jakiegoś czasu w internecie krąży panel z New York Comic Conu na temat nadchodzącej „Wojny Rohirrimów”, filmu animowanego opowiadającego historię Helma Żelaznorękiego znaną z dodatków do Władcy Pierścieni.

Całość panelu załączam w komentarzu, pozwalając sobie zwrócić tu uwagę jedynie na chyba najważniejszy element:

Mimo że z historią zapoznamy się oczyma jego córki, ciągle ma ona skupiać się na Helmie. Opowiedzenie jej z perspektywy króla, będącego zarazem najważniejszą postacią zostało odrzucone, ponieważ umiera on przed zakończeniem wojny, które trzeba pokazać, alternatywą było skupienie się na Frealafie, siostrzeńcu Helma który wygnał Dunlendingów i odziedziczył po nim tron, wybrano jednak córkę (i nadano jej, oczywiście słabe, imię Hery), ponieważ jej ostateczny los nie został przez Tolkiena wskazany, co pozwala na swobodę twórczą i stworzenie napięcia.

Moim zdaniem to całkiem zrozumiałe tłumaczenie, pokazuje też przede wszystkim, jakie podejście do materiału źródłowego mają twórcy. Chociaż chcą przedstawić swoją historię, co zresztą jest w tej sytuacji konieczne z uwagi na niewielką ilość materiału, to widać, że ma ona dodać do tego co napisał Tolkien, a nie zastępować, jak ma to miejsce w przypadku niektórych innych „adaptacji”. Nie podoba mi się co prawda koncept bohaterki wydającej się póki co być jakąś kopią Eowiny, obawiam się też wciąż, że, wbrew zapewnieniom, główna historia zostanie przez nią zepchnięta na dalszy plan, bądź zwyczajnie poziom filmu będzie słaby, ale te rzeczy będzie można wiedzieć dopiero po premierze filmu. Zdecydowanie wolałbym bezpieczniejszą opcję skupienia się na Frealafie, który został odsunięty na dalszy plan, obawiam się, że jego udział w pokonaniu Dunlendingów zostanie przypisany głównej bohaterce, a jego rola ograniczona do kogoś na styl Fortynbrasa – które to skojarzenie przywodzi z kolei na myśl śmierć Hery w ostatecznej bitwie. Skupienie się na relacji córki z ojcem oraz uczynienie z Wulfa przyjaciela z dzieciństwa uważam za dobre pomysły, zapewniające solidny potencjał opowieści.

Wygląda póki co na to, że mimo niepewności co do wielu elementów, nadchodzący film będzie najwierniejszą Tolkienowi adaptacją od czasów oryginalnej trylogii Jacksona – co nie znaczy wiele, ale preferuję optymistyczne ujęcie sprawy w ten sposób.

Wojna Rohirrimów będzie miała premierę 13 grudnia. Reżyserem będzie japończyk Kenji Kamiyama, a scenarzystami Jeffrey Addiss, Will Matthews, Phoebe Gittins i Arty Papageorgiou. Z panelu wynika, że pomysł na historię wyszedł od Philippy Boyens, producentki filmu, a wcześniej scenarzystki filmowego „Władcę Pierścieni”.

Dodaj komentarz