Apokalipsa w Śródziemiu
„Gdy świat stanie się stary, a Potęgi zmęczone, wówczas Morgoth, ujrzawszy śpiące straże, powróci przez Bramę Nocy z Bezczasowej pustki i zniszczy Słońce i Księżyc. Jednakże Eärendel runie nań jak biały, palący płomień i strąci go z przestworzy. Wtedy na polach Valinoru stoczona będzie Ostatnia Bitwa. Tego dnia Tulkas będzie się zmagał z Morgothem, a po jego prawicy stanie Eönwë, po lewicy zaś syn Húrina, Túrin Turambar, któy powróci z sal Mandosa. I czarny miecz Túrina zada Morgothowi śmierć. Taki będzie ostateczny kres, i tak pomszczone zostaną dzieci Húrina i wszyscy ludzie.
Następnie Ziemia zostanie skruszona i ukształtowana na nowo, a Silmarile będą odzyskane z Przestworzy, Ziemi i Morza, gdyż Eärendel zstąpi z nieba i odda płomień, który miał w swojej pieczy. Wówczas Fëanor weźmie Trzy Klejnoty i zaniesie je Yavannie Palúrien i rozbije je, a Yavanna ich ogniem ożywi Dwa Drzewa i nastanie wielkie światło. A góry Valinoru zostaną wtedy zrównane, tak by światło popłynęło na cały świat. W tym świetle bogowie znów staną się młodzi, elfowie przebudzą się i powstaną wszyscy ich umarli, a tyczący ich zamysł Ilúvatara będzie wypełniony.”
~J.R.R. Tolkien, „Utracona droga i inne pisma”, „Quenta Silmarillion”
Jednym z najważniejszych elementów Silmarillionu pominiętych przez Christophera jest zdecydowanie jego zakończenie, Drugie Proroctwo Mandosa, opisujące Dagor Dagorath, Ostatnią Bitwę, tolkienowską wizję końca świata porównywaną przede wszystkim z Ragnarokiem i Apokalipsą. Sam Tolkien twierdził, że najwięcej zawdzięcza temu pierwszemu, i z pewnością widać wiele śladów silnych inspiracji tym wydarzeniem. Jednak najważniejszy moim zdaniem aspekt został zaczerpnięty z biblijnej Apokalipsy. Dagor Dagorath nie jest zmierzchem bogów, po których śmierci świat się odrodzi, ale ostatecznym, jednoznacznym zwycięstwem Dobra nad Złem. Arda Uzdrowiona przypomina raczej wieczny powrót do dawno utraconej wizji niedoścignionego piękna nieskalanego przez Morgotha, nie kolejny etap cyklu śmierci i odrodzenia.
Realizacja tego proroctwa jako ostatecznego zakończenia historii nie jest też jakąś jedną wzmianką. Czytając dowolną książkę Tolkiena można zauważyć, że Ostatnia Bitwa była stałym elementem jego świata, pozostając w świadomości autora i postaci. Od Księgi Zaginionych Opowieści, przez Władcę Pierścieni, aż do opublikowanego Silmarillionu czy ostatnie tomy Historii Śródziemia przewijają się mniej lub bardziej bezpośrednie wzmianki o końcu świata z ust najróżniejszych postaci, co jednak nie przykuwa czytelnika, jako że w naszej kulturze odniesienie się do końca świata również nie jest niczym nadzwyczjanym. Nawet Bilbo wspomina o powrocie Eärendila wraz ze zniszczeniem księżyca w swojej pieśni o nim. Jedna wzmianka dostała się nawet do ekranizacji Jacksona: słowa, które śpiewa Aragorn w trakcie koronacji to Przysięga Elendila, wypowiedziana przez niego po przybyciu do Śródziemia a obiecująca pozostanie jego potomków w Śródziemiu właśnie do końca świata. Ale w Legendarium są też sprawy wieczne – i choć Ziemia przeminie, a Muzyka Ainurów pokrywa tylko czas jej istnienia, dusza ludzka jest nieśmiertelna, i „powiedziane jest, że chóry Ainurów i Dzieci Ilúvatara zaśpiewają piękniejszą jeszcze pieśń przed Jego obliczem po dopełnieniu się dni.”