ArtykułyCytatyDrużyna Pierścienia

Ostatni z Wygnańców

„Gildor Inglorion z domu Finroda. Jesteśmy Wygnańcami, większość naszych pobratymców dawno temu opuściła te strony, a my także nie zabawimy długo, wrócimy za Wielkie Morze. Ale garstka naszych współplemieńców nadal mieszka spokojnie w Rivendell.”

Spotkanie hobbitów z Gildorem jest jedną z bardziej tajemniczych scen „Władcy Pierścieni”. Nie tylko dlatego, bo mówi on zagadkami, na które czytelnik nie zna jeszcze odpowiedzi. Podobnie zresztą jak bohaterowie, a nawet sam autor: Frodo trafnie podsumowuje spotkanie słowami „nie pytaj o radę elfów, bo odpowiedzą ci ni to, ni sio”, a trzon tego fragmentu powstał już na początku pisania książki, zanim Tolkien dopracował, czym byli napotkani wcześniej Czarni Jeźdźcy, jak również rolę samego Pierścienia. Sam Gildor i jego towarzysze również są postaciami tajemniczymi, pierwszymi z Elfów Wysokiego Rodu pojawiających się w książce.

Ale czy czy w stwierdzeniu „jesteśmy Wygnańcami” objawia się tylko przynależność etniczną? Czy też Gildor był jednym z tych, którzy widzieli Światło Drzew, którzy zbuntowali się przeciwko Valarom, przekroczyli Helcaraxe i walczyli długie wieki w beznadziejnych wojnach z Morgothem? Gdy ta postać powstała, Inglor było imieniem postaci znanej najlepiej jako Finrod Felagund, zaś Finrodem był nazywany Finarfin, co czyniłoby Gildora syna Inglora z domu Finarfina potomkiem Finwego, bratankiem Galadrieli, członkiem królewskiego rodu Noldorów. Imiona te wpóźniejszych wersjach SIlmarillionu zostały zmienione, zaś Finrod miał nie mieć dzieci, jednak ten fragment pozostał niezmieniony, czyniąc Gildora synem nijakiego Inglora, a co za tym idzie, przynależność do domu Finroda ograniczając najpewniej do jakiegoś rodzaju podległości, nie więzów krwi.

Wciąż jednak nie wyjaśnia to tożsamości jego i towarzyszy. Gildor im przywodził, ale czy sam był elfim księciem służącym Finrodowi w Nargothrondzie przed jego upadkiem? Czy może był jedynie synem takiej osoby? Czy elfowie Trzeciej Ery wciąż sie dzielili względem przynależności feudalnej ich rodzin w Pierwszej Erze, czy rzeczywiście była to przynależność osobista? A może dla samego Gildora zaznaczenie relacji z Finrodem było ważne? Może Inglor był obok Edrahila jednym z dziesięciu elfów którzy podążyli za swym królem na śmierć? Jak pradawni byli jego towarzysze, i czemu tak naprawdę podróżowali? Wydaje się być dziwne, żeby wszyscy pamiętali Valinor, a jednak sam dźwięk ich głosu spłoszył Nazgula, zaś hobbici dostrzegli bijące od nich światło. Dzięki Niedokończonym Opowieściom wiemy, że w istocie ruszyli oni na pielgrzymkę na Wieżowe Wzgórza, by przez Palantir umieszczony tam przez Elendila ujrzeć Valinor. Ale nie wyjaśnia to, czy chcieli, jak Gandalf po odebraniu Palantira Sarumanowi, „ponad morzami wody i czasu zobaczyć piękny Tirion, poznać niezgłębioną mądrość Feanora i podpatrzeć mistrzostwo jego ręki przy pracy, ujrzeć świat z tamtych dni, kiedy kwitło Białe i Złote Drzewo!” przez swą pamięć o tych czasach i dzieloną z Gandalfem nostalgię, czy jedynie przez ciekawość i pragnienie piękna, dzielone ze słyszącymi o tym czytelnikami.

Nie możemy mieć definitywnych odpowiedzi na te wszystkie pytani, ale tutaj najprościej wszystko wyjaśniającym, a zarazem najciekawszym, zdaje się uznanie, że Gildor w istocie był obok Glorfindela jednym z oryginalnych Wygnańców wspominanych przez Gandalfa:

„Tu, w Rivendell, przebywa kilku jego [Saurona] najzaciętszych przeciwników: mędrcy wśród elfów, władcy Eldarów zza najodleglejszych mórz. Nie boją się oni Upiorów Pierścienia, bo kto był w Błogosławionym Królestwie, ten żyje w obu światach naraz i zarówno widzialnym, jak i niewidzialnym siłom może przeciwstawić własną wielką moc.”

Dodaj komentarz