ArtykułyCytatySilmarillion

Przyczyna utraty Silmarili

„Złożona przysięga popchnie ich na tułaczkę, lecz ich oszuka, bo skarby, które ślubowali odnaleźć, zostaną im na zawsze odjęte”

W tym tłumaczeniu Wyroku Mandosa brakuje jednego istotnego szczegółu zawartego w oryginale:

„Their Oath shall drive them, and yet betray them, and ever snatch away the very treasures that they have sworn to pursue.”

Oryginał wskazuje, że Przysięga bezpośrednio pozbawi ród Fëanora Silmarili: „oszuka ich ORAZ odejmie im skarby”, nie zaś „oszuka ich, BO skarby zostaną im odjęte”. Widzę dwa sposoby, na które mogłoby to zadziałać. Jak powiedział Eönwë po Wojnie Gniewu:

„Synowie Fëanora, jeśli posiadali kiedyś prawo do tych dzieł swego ojca, utracili je, popełniając tak wiele bezlitosnych czynów, zaślepieni swoją przysięgą (…) tylko na mocy ich [Valarów] wyroku Eönwë może wydać powierzone jego straży klejnoty”

Zatem z powodu czynów popełnionych przez Przysięgę feanorianie zostali pozbawieni prawa do Silmarili, co potwierdza scena, w której po ich odzyskaniu Silmarile parzą Maglora i Maedhrosa, jednak ze słów Eönwëgo wynika, że Valarowie mogliby wydać wyrok oddający im Silmarile, i Maglor początkowo wierzył, że najlepiej będzie poddać się w tym względzie łasce Valarów, Ostatecznie jednak podążyli z bratem za przysięgą jeden ostatni raz: I dopiero to ostatnie działanie ostatecznie odebrało wszelkie szanse na odzyskanie Silmarili przez nich, albo przez kogokolwiek innego. Być może właśnie o to wydarzenie chodziło w Proroctwie Mandosa? Byłaby to najbardziej bezpośrednia i poetycka realizacja przepowiedni – ostatecznie, to dopełnienie przysięgi i zdobycie Silmarili sprawia, że synowie Fëanora sami pozbywają się klejnotów do końca świata. Być może od początku tak musiało się to skończyć i Mandos to przewidział?

Taka interpretacja, choć ciekawa, nie do końca pasuje jednak do całości tekstu. Nawet Valarowie sami nie mogą takich szczegółów przewidzieć, musiałyby być one im objawione przez Iluvatara, a całość Wyroku Mandosa raczej sprawia wrażenie właśnie wyroku – decyzji Valarów o ich podejściu do Wygnańców oraz przewidzenia inncyh strasznych konsekwencji udania się do Śródziemia i nadaremnej walki z Morgothem, przewidzenia będącego konsekwencją zwykłego wnioskowania, nie zaś objawienia. Samym Bratobójstwem Noldorowie splamili swoje ręce pozbawiając się prawa do błogosławionych klejnotów, nie trzeba do takiego wniosku żadnego wielkiego rozumowania, ani tym bardziej Bożego objawienia. Nie znaczy to jednak, że Maglor mylił się, licząc na łąskę Valarów. Nie wiadomo, czy Valarowie udzieliliby przebaczenia, ale mogli to uczynić, a nawet wstawić się u Iluvatara, by zwolnił ich z przysięgi. Wydaje się to być nierozsąne, ale myślę, że gdyby ostatni synowie Feanora zrzekli się Silmarili, ukorzyli się przed Valarami i błagali o łaskę, powinni ją otrzymać w zgodzie z chrześcijańskimi przekonaniami stojącymi za duchem twóczości Tolkiena. Inna sprawa, jak bardzo nieprawdopodobne się to wydaje – dlatego pewnie mimo wiary Tolkiena w pokutę i pojednanie, tak rzadko je rzeczywiście widzimy w jego książkach.

Dodaj komentarz