Sens życia dla J.R.R. Tolkiena
Odpowiedź na to pytanie znajduje się w wysłanym 20 maja 1969 roku Liście 310. Tolkien otrzymał wówczas list od trzynastoletniej wówczas Camilli Unwin, córki wydawcy Hobbita i Władcy Pierścieni, Raynera Unwina, która otrzymała w szkole zadanie napisania do kogoś listu z pytaniem „Jaki jest sens życia?”. Po przeczytaniu trzech stron dywagacji, które autor określił jako „o wiele za długie — a także o wiele za krótkie”, możemy dojść do następującego podsumowania tematu:
„Ci, co wierzą w osobowego Boga, Stwórcę, nie uważają, że Wszechświat sam w sobie jest godny czci, chociaż dogłębne badanie go może być jednym ze sposobów uczczenia Boga. I podczas gdy jako żywe istotyistniejemy (częściowo) wewnątrz Wszechświata i stanowimy jego część, nasze wyobrażenia o Bogu i sposoby ich wyrażania będą w dużym stopniu pochodziły z kontemplacji otaczającego nas świata. (Chociaż nie istnieje objawienie skierowane równocześnie do wszystkich ludzi i do poszczególnych osób).
Można zatem powiedzieć, że głównym celem życia dla każdego z nas jest powiększać, zgodnie z naszymi zdolnościami i za pomocą wszystkich dostępnych nam środków swoją wiedzę o Bogu i pod jej wpływem wielbić Go oraz Mu dziękować. Robić tak, jak mówimy w Gloria in Excelsis: laudamus te, benedictamus te, adoramus te, glorificanus te, gratias agimus tibi propter magnam gloriam tuam. Chwalimy Cię, nazywamy Cię świętym, czcimy Cię, głosimy Twoją chwałę, dziękujemy Ci za wielkość Twej Chwały.”
Nie ma tu wiele do dodania, tekst dobrze oddaje głęboko religijną duchowość Tolkiena. Przypominam tylko, że jest to cel życia nie tylko postrzegany jako trudne pytanie filozoficzne, ale pokrywa się to z tym, jaki sens został nadany wtórstworzonemu Śródziemiu i jego mieszkańcom. Legendarium może nie powstało, w każym razie nie bezpośrednio, aby wielbić Boga. Jednak wielbienie Jedynego jak najbardziej może być widziane jako cel istnienia świata, zarówno w teraźniejszości, jak i w fikcyjnej przeszłości wymyślonej przez Profesora.