ArtykułyCytatyPowrót KrólaWładca Pierścieni

Koniec historii Eowiny

„Nagle serce jej odmieniło się, a może tylko w tym momencie zrozumiała, że odmieniło się już przedtem.
– Stoję na murach Minas Anor, Wieży Słońca – powiedziała. – Cień zniknął. Nie będę już dziewiczym rycerzem, nie ruszę w pole z Jeźdźcami Rohanu, nie znajdę szczęścia w bojowych pieśniach. Będę uzdrowicielką, pokocham wszystko co rośnie i co nie jest jałowe.”

~J.R.R. Tolkien, „Władca Pierścieni”, „Namiestnik i Król”

Na pierwszy rzut oka zakończenie wątku Eowiny romansem z Faramirem i przejściem do roli żony wydaje się być sprzeczne z wcześniejszą rolą mężnej tarczowniczki. Jednak wgłębienie się w przyczyny obu tych zachowań pozwala zrozumieć, że nie jest to zaprzeczenie jej wcześniejszego bohaterstwa, ale uczynienie bohaterki postacią o wiele bardziej skomplikowaną i ciekawszą niż wojownicza księżniczka, którą widać na pierwszy rzut oka. Nie znaczy to oczywiście, że ten niejako feministyczny obraz buntu przeciwko przeznaczonej jej roli jest fałszywy, jedynie niepełny.

Jak Eowina sama tłumaczy w tym rozdziale, „Szukałam śmierci na polu bitwy.” Jej życie w Edoras było ciężkie, znała tylko ciężar niedocenianych obowiązków, widząc jedynie wolność i chwałę jeżdżących na wojnę brata czy kuzyna. Nie wsiadła jednak na koń, żeby te życie zmienić, lecz zakończyć, myśląc, że tylko poprzez bohaterską śmierć, taką jak jej kuzyna czy ojca, może wyrwać się z „klatki” i zyskać chwałę. Nie trzeba chyba się rozwodzić, czemu szukanie śmierci nie jest dobrą motywacją. Jednak z tych złych przyczyn wynikło dobro, co samo w sobie pokazuje złożoność postaci: zamiast chwalebnej śmierci znalazła chwalebne zwycięstwo, a wojna się skończyła i trzeba było odłożyć broń na bok i mimo traumy odnaleźć się w nowym życiu, czego znaczenie i trudność Tolkien rozumiał nie tylko jako ideologiczny miłośnik pokoju, ale przede wszystkim weteran strasznego frontu zachodniego I Wojny.

Faramir mógł pomóc Eowinie wyjść z samobójczej depresji i znaleźć nowy cel w życiu, bo sam to rozumiał, o czym świadczą jego wcześniejsze słowa: „nie kocham lśniącego miecza za ostrość jego stali, nie kocham strzały za jej chyżość ani żołnierza za wojenną sławę. Kocham tylko to, czego bronią miecze, strzały i żołnierze”. Ten nowy cel nie musiał oczywiście polegać konkretnie na miłości i uzdrawianiu, nie chodzi o pokazanie, że to jedyna droga do szczęścia ani o negowanie znaczenia zasług zdobytych w boju przez te postacie. Zakończenie dla Faramira i Eowiny jest takie samo: uzdrowieni z ran psychicznych i fizycznych zawieszają swoje miecze na ścianie, znajdują miłość i zamieszkują w pięknym miejscu otoczeni zasłużonym szacunkiem. Pokojowe zakończenie jest dla Eowiny szczęśliwe nie ze względu na płeć, lecz przez pokazanie tego, że, choć przejście z jednego życia do drugiego nie jest proste, ostatecznie szczęście nie leży w wojnie, lecz w lepszej przyszłości do której ta walka ma doprowadzić.

Dodaj komentarz