AktualnościFilmy

Czy naprawdę nadchodzi sequel „Władcy Pierścieni”?

Warto dodać parę słów o zapowiedzianym wczoraj „sequelu” do filmowego „Władcy Pierścieni”, ponieważ po internecie krąży wiele mylących, sensacyjnych nagłówków i komentarzy.

Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał, nad scenariuszem drugiego po „Polowaniu na Golluma” projektu mającego stanowić powrót ekipy Jacksona do Śródziemia pracują obecnie jego pomysłodawca Stephen Colbert, amerykański komik znany jako wielki fan Tolkiena, jego syn Peter McGee i Phillipa Boyens, scenarzystka filmowej trylogii. Roboczy tytuł brzmi „Shadow of the Past”, nawiązując do tytułu drugiego rozdziału, a oficjalny opis brzmi:

„14 lat po odejściu Froda, Sam, Merry i Pippin odtwarzają pierwsze kroki swojej przygody. Tymczasem córka Sama, Elanor, odkrywa dawno zapomnianą tajemnicę, zdeterminowana ujawnić, w jaki sposób Wojna o Pierścień została niemal przegrana zanim się zaczęła”

Problem polega na tym, że ten opis jest tak skrócony, że wręcz fałszywy i sprzeczny z ogłoszoną przez Colberta i Jacksona wizją. Ten film TO NIE JEST SEQUEL. Według twórców jego celem jest uzupełnieniem filmowej trylogii poprzez wierną adaptację wyciętych z niej rozdziałów 3-8 pierwszej księgi „Władcy Pierścieni”, które zawierają m.in. Gildora, Grubasa Bolgera, Upiory Kurhanów i przede wszystkim Toma Bombadila, podczas gdy historia Elanor i starszych Hobbitów ma jedynie służyć za ramę narracyjną – taką samą jak wspomnienia starszego Bilba w filmowym Hobbicie czy rola Eriola/Aelfwina we wczesnych tekstach Tolkiena.

Oczywiście dalej można dyskutować, czy takie dogrywanie kolejnych paru godzin do 11-godzinnej historii filmowej ma sens, czy może jednak dobrze, że te wszystkie wątki nie zostały pokazane na ekranie – ale to kompletnie inna i mniej jednoznaczna dyskusja od tego, czy potrzebujemy jakiegoś sequela o córce Sama.

Osobiście nie uważam, żeby te wątki były filmom jakoś bardzo potrzebne i zgadzam się z decyzją o ich pierwotnym usunięciu na potrzeby innego medium, ale mimo to zawsze chciałem zobaczyć na ekranie przedstawienie zarówno nich, jak i wszelkich innych pominiętych przez Jacksona wątków, i cieszę się, że będziemy mieć taką możliwość. Z mniejszym entuzjazmem podchodzę do owej ramy narracyjnej, która, patrząc po samym istnieniu takiego opisu, pewnie rzeczywiście będzie względnie rozbudowana, ale wbrew pozorom ona też może być oparta na konkretnych tekstach Tolkiena – w podobnym czasie co akcja filmu został osadzony epilog „Władcy Pierścieni”, właśnie z Samem i Elanor w rolach głównych, wtedy też Aragorn przybył do nich w odwiedziny, podczas gdy Sam został wybrany Burmistrzem Shire, Pippin odziedziczył tytuł Thana, zaś Merry władzę nad Bucklandem.

Oczywiście to wszystko optymistycznie zakładając, że całość zostanie porządnie zrealizowana, ku czemu nie ma póki co podstaw – ale tym bardziej nie ma podstaw do tego, żeby zakładać najgorsze, a jednak przyjemniej jest czekać na dalsze szczegóły z entuzjazmem, niż złością.

Dodaj komentarz