ArtykułyCytatyDrużyna Pierścienia

Nie przysięgajcie!

” – Powiernik Pierścienia wyrusza z misją dotarcia do Góry Przeznaczenia. Na nim jednym spoczywa odpowiedzialność : nie wolno mu Pierścienia odrzucić ani wydać w ręce Nieprzyjaciela czy któregoś z jego sług, nie wolno dopuścić, by ktokolwiek bodaj dotknął Pierścienia, chyba któryś z członków Drużyny i Rady, ale i to tylko w ostateczności. Wy wszyscy towarzyszycie Powiernikowi ochotniczo, by mu dopomóc. Macie prawo wycofać się lub zawrócić z drogi, lub skręcić na inne ścieżki, jeżeli nadarzy się możliwość. Im dalej z nim pójdziecie, tym trudniej będzie się cofnąć. Lecz nie wiąże was przysięga ani obietnica, nie jesteście zobowiązani iść dalej, niż zechcecie. Nie zmierzyliście bowiem jeszcze męstwa swoich serc i nie możecie przewidzieć, co każego z was spotka w tej wędrówce.
– Przeniewiercą jest, kto porzuca towarzyszy, gdy ciemności zastępują drogę – odezwał się Gimli.
– Może – odpowiedział Elrond – lecz niech nie ślubuje przebrnąć przez ciemności nocy, kto nie widział jeszcze nawet zmroku.
– Przysięga utwierdziłaby chwiejne serca – rzekł Gimli.
– Albo też by je złamała – odparł Elrond.”
~J.R.R. Tolkien, „Władca Pierścieni”

Na pierwszy rzut oka dziwi, że wyruszając w tak niebezpieczną drogę cały obowiązek spoczywa na Frodzie, podczas gdy jego towarzysze nie musieli nawet obiecać, że mu pomogą. Tolkien przewidując te wątpliwości ze strony czytelnikó wkłada je w usta Gimliego, jednocześnie zarysowując jego postać i charakter krasnoludów jako rasy, z kolei swoje podstawowe wytłumaczenie przedstawia poprzez Elronda: „niech nie ślubuje przebrnąć przez ciemności nocy, kto nie widział jeszcze nawet zmroku”.

Można się jednak domyśleć, że nie jest to jedyny powód. Po pierwsze, w twórczości Tolkiena przysięgi to bardzo poważna sprawa, popychają one bohaterów o wiele dalej niż to rozsądne albo dobre, a ich złamanie niesie równie straszną cenę. Maglor, który w końcu wychowywał Elronda jako przybrany ojciec, chcąc prosić Valarów o przebaczenie ani myślał o złamaniu Przysięgi, sugerował tylko możliwość jej obejścia poprzez czekanie, i ostatecznie spełnienia dzięki łasce Valarów zamiast przemocy, bądź zwolnienie ze zobowiązania, mimo świadomości, jak wiele zła owa Przysięga sprowadziła na jego rodzinę, i jak wiele zła ta rodzina sprawiła reszcie świata próbując ją wypełnić. Z uwagi na historię rodzinną, z pewnością takie było pierwsze skojarzenie Elronda związane z przysięganiem, co dalej tłumaczy tę decyzję. Dla Tolkiena z kolei jednym z pierwszych skojarzeń zapewno było jezusowe „A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie” z Kazania na Górze, skąd być może miejscami negatywny stosunek do przysiąg mimo ich szerokiej obecności.

Poza tym, nie można było od wszystkich tego wymagać, także z innych przyczyn, niż niepełna świadomość zagrożenia. Przede wszystkim Boromir i Aragorn mieli zobowiązania wobec Gondoru, i to one były głównym celem ich wyruszenia na południe. Przede wszystkim zaś, Tolkien już w trakcie pisania tego rozdziału planował rozdzielić drużynę, żeby pokazać z perspektywy bohaterów różne wydarzenia, nie tylko samą podróż do Mordoru, ale też, żeby było możliwe ukazanie samotności i trudu wędrówki Froda, jednego z najważniejszych motywów książki. Czytelnik nie do końca uwierzyłby w tę samotność, gdyby cały czas otaczali Froda opieką przyjaciele i mentorzy. Zatem musieli oni go opuścić, wszyscy z wyjątkiem Sama – wiernego, kochanego i pomocnego, ale jednak prostego sługi – odpowiedzialność za misję spoczywała na barkach Froda, bez pomocy mądrych, doświadczonych i potężnych, którzy mogliby go kierować w dobrym kierunku. Skoro zaś musieli go opuścić, Tolkien nie chciał z pewnością, żeby stało się to aktem krzywoprzysięstwa. Aragorn, Legolas i Gimli nie postąpili źle ruszając na pomoc najpierw Merry’emu i Pippinowi, a potem Rohanowi i Gondorowi. Gdyby Tolkien wcześniej zmusił ich do złożenia przysięgi, byłyby co do tej decyzji większe wątpliwości moralne – i miałaby poważne konsekwencje nierozerwalnie połączone ze złamaniem przysięgi w Śródziemiu.

Dodaj komentarz