Głosy Śródziemia – cz. II

Dlaczego Głosy? W tym cyklu wpisów najważniejsza będzie analiza pracy głosem, uzupełniona o krótkie komentarze dotyczące gry aktorskiej. Punktem wyjścia, podobnie jak w przypadku dubbingu, którym się pasjonuję, będzie głos.

Kolejny Głos wart omówienia z uwagi na swój niepowtarzalny charakter i urodę barwy pochodzi z LOTR-a. Nie sposób w krótkim wpisie podsumować zarówno gry aktorskiej, jak i sposobu operowania głosem przez aktora, o którym będzie mowa, toteż skupimy się tu wyłącznie na brzmieniu jego głosu w wybranych fragmentach scen.

Aragorn, syn Arathorna. Trudno go sobie wyobrazić inaczej niż został przedstawiony przez Viggo Mortensena. Do zaprezentowania wybrałam pięć fragmentów jego gry aktorskiej. Kropla w morzu, ale myślę, że są one tak fantastycznie zagrane, iż mogłyby być wizytówką aktora i esencją odgrywanej postaci. Kolejność nie odzwierciedla chronologii wydarzeń ani nie jest rankingiem.

Przemowa Aragorna
Postać Aragorna jest przykładem bohatera dynamicznego. Przez wszystkie części LOTR-a obserwuje się jego przemianę z wycofanego, niechętnego do objęcia władzy, wyalienowanego Strażnika po pełnego charyzmy, odpowiedzialnego i rozważnego króla. Przemowa tuż przed ostateczną walką u bram Mordoru ukazuje Aragorna w pełnym majestacie. Jego harde, iskrzące się spojrzenie i stanowczy wyraz twarzy korespondują z niezwykłą mocą w głosie, gdy z pełnym przekonaniem nawołuje do walki. Nie da się nie wierzyć, że Aragornowi zależy na jego ludziach. Jest on świadomy kroku, jaki poczynił, i bierze za niego pełną odpowiedzialność. Jednocześnie ma pewność, że czyni słusznie, inaczej nie podjąłby takiej decyzji. Przemowa zatem nie tylko zagrzewa do walki, ale i pokazuje nam, odbiorcom, jak długą drogę Aragorn pokonał i kim się stał.

Sprzeczka z Legolasem
Na samym wstępie zwrócić trzeba uwagę na piękny, podobny do hiszpańskiego akcent, z jakim Viggo wypowiada elfickie frazy. Nadaje to postaci Aragorna charakteru, zwłaszcza że jego sposób wymawiania elfickich słów różni się od sposobu Legolasa. Jest to podyktowane zdolnościami językowym aktorów, ale jednocześnie stanowi smaczek dla postaci przez nich odgrywanych. Akcent Aragorna ujawnia, od jakich elfów uczył się języka i jakich nawyków w wymowie przez to nabrał.
W samej scenie Aragorn początkowo zachowuje spokój, chociaż nie podobają mu się rozkazy króla Rohanu. Jego głos jest lekko głuchy, przygaszony, wskazuje wyraźnie na zatroskanie, smutek i rozczarowanie. Gdy próbuję uspokoić Legolasa, jego ton nabiera stanowczości, lecz jest przy tym łagodny – trudne, acz możliwe połączenie. Dopiero wypowiedziane przez elfa na głos obawy, jakie Aragorn sam nosi w sercu, sprawiają, że traci nad sobą kontrolę i podnosi głos. Jest w nim tyle desperacji, tyle chęci działania… A także frustracja, że tak niewiele może zrobić, o czym mu się na dodatek przypomina. Aragorn jest niczym ptak zamknięty w klatce, bezsilny i miotający się. Jego ostatnim heroicznym wysiłkiem ma być złożenie życia w ofierze za świat, który kocha, i wartości, w jakie wierzy.

‚My friends… you bow to no one’
Krótki fragment, zaledwie jedno zdanie, a wyraża wszystko, co wyrazić należało. Wdzięczność, podziw. Niedowierzanie, że hobbici wciąż, po tym wszystkim, czego dokonali, mogą stawiać się na niższej pozycji. Pewność znaczenia wypowiadanych słów. Ulgę. Jedno zdanie jako podsumowanie postaci Aragorna. To nie stawiający się na piedestale monarcha, śniący o zaszczytach i traktujących innych z góry. To prawdziwy król, doceniający pomoc, znający swe ograniczenia, umiejący wyrazić wdzięczność i szacunek.

Ścieżka Umarłych
Jeden z ostatnich etapów w rozwoju postaci, tu właściwie mamy już do czynienia z młodym królem, który zaakceptował swe pochodzenie, przyjął na siebie obowiązki i przestał się bać samego siebie i swych słabości. Z determinacją stara się uzyskać wsparcie przeklętej armii, przemawia ze szczerością, ale bez lęku. To jak wiele go to kosztowało oraz co znaczyła dla niego pomoc armii widać w chwili, gdy wraz z Legolasem i Gimlim opuszcza Ścieżkę Umarłych i dostrzega wrogie okręty. Przez chwilę nie wie, co powinien zrobić i jak uśmierzyć ból, który go trawi. Wydaje mu się, że na nic zdały się jego wysiłki, jego stanowczość i obietnice wypełnienia królewskiego zobowiązania wobec umarłych.

Konfrontacja z królem Rohanu
Niedługo przed bitwą o Rogaty Gród Aragorn ściera się z Theodenem. Początkowo stara się być posłuszny rozkazom króla i raczej przekonywać go do zmiany postanowień niż jawnie wyrażać dezaprobatę. Jego głos ma w sobie głębię mądrości, gdy Aragorn przywołuje argumenty popierające jego racje. Wreszcie odzywa się wiara w lojalność i honor, gdy z przekonaniem obstaje, że Gondor odpowiedziałby na wezwanie Rohanu.

BONUS:
Żeby dopełnić ten wpis, skontaktowałam się z Nervarendis, ciekawa jej zdania nt. gry aktorskiej Viggo. Oto słowa, jakie mi przekazała: „Jako przykład podam fragment przed i po przepadnięciu Gandalfa w Morii. Aragorn początkowo chciał stanąć do walki z Balrogiem wespół z Gandalfem, lecz ten kazał mu uciekać. Aragorn dostrzegł strach w oczach przyjaciela. Zapewne zrozumiał, że oto mają do czynienia z istotą co najmniej równą potęgą Czarodziejowi. Przez chwilę czuł niepewność, jednak bez zadawania pytań posłuchał Gandalfa i pobiegł dalej, zostawiając go w tyle.
Po przepadnięciu Gandalfa rozlega się rozpaczliwy krzyk Froda. To właśnie on jest zazwyczaj utożsamiany z symbolem tragedii, jaka dotknęła Drużynę.
Mało kto dostrzega więc szok zmieszany z niedowierzaniem na twarzy i w oczach Aragorna.
Jedyny raz, kiedy pozwala sobie na ukazanie bólu, to scena trzeźwienia Aragorna po krzyku Boromira. Po opuszczeniu Morii wszyscy są w szoku, wielu płacze, nawet na twarzy Legolasa widać grymas niedowierzania i smutku… U Aragorna tego nie ma. Inni rozpaczają, ale twarz przyszłego króla wyraża jedynie spokój, opanowanie i determinację. A czy jego samego nie uderzył upadek Gandalfa? Czy nie bolał go zarzut Boromira, że jest nieczuły na cudze nieszczęście? Teraz na jego barkach spoczywa ciężar odpowiedzialności za losy Drużyny. Nie ma czasu na ból. Jego priorytetem jest bezpieczeństwo towarzyszy, przywilej jawnego odczuwania bólu i straty pozostawia im.
To wszystko da się zrozumieć, wystarczy tylko chcieć. A da się, dzięki genialnej grze Mortensena.

Wszystkie fotografie pochodzą ze strony: https://movie-screencaps.com/ (dostęp: 20.08.2019), nie rościmy sobie do nich żadnych praw.

Miralph

Zajmuję się malarstwem i pisarstwem. W wolnych chwilach także dubbinguję, zwłaszcza animacje disneyowskie. Obecnie studiuję prawo na UJ i angażuję się w wiele inicjatyw pozauczelnianych. Ze świata Tolkiena najbardziej ukochałam sobie elfów.

Dodaj komentarz