Odrzucone nawrócenia
„Wydostając się z lasu znów na otwartą przestrzeń, dogonili starca wspierającego się na lasce i odzianego w łachmany brudnobiałej barwy; trop w trop za nim wlókł się drugi żebrak, zgarbiony i pochlipujący.
– Dokąd to, Sarumanie? – spytał Gandalf
– Co ci do tego? – odparł starzec. – Czy chcesz nadal mi rozkazywać? Czy nie dość ci mojej klęski?
– Znasz z góry odpowiedź na wszystkie trzy pytania: nie, nie i nie! Ale czas moich trudów dobiega końca. Brzemię z mych barków przejął król. Gdybyś był poczekał w Orthanku, ujrzałbyś go i przekonał się o jego mądrości i miłosierdziu.
– Tym bardziej cieszę się, że nie czekałem – rzekł Saruman – bo nie chcę mu nic zawdzięczać. Jeśli chcesz znać odpowiedź na swoje pierwsze pytanie, wiedz, że szukam wyjścia poza granice jego królestwa.
– W takim razie znowu obrałeś złą drogę – odparł Gandalf. – Na tej bowiem nie widzę dla ciebie nadzie. Czy wzgardzisz naszą pomocą? Bo ofiarujemy ci pomoc.
– Mnie? – rzekł Saruman. – Nie, nie uśmiechaj się do mnie. Wolę już, kiedy marszczysz czoło.
(…) To uśmiech szczęścia, ostatnia twoja szansa.
– Będę się cieszył, jeśli naprawdę okaże się ostatnią – odparł Saruman – abym nie musiał drugi raz trudzić się odrzucaniem jej.
(…)
Żebrak odwrócił się i powlókł, chlipiąc:
– Biedny stary Grima! Biedny stary Grima! Stale bity i lżony. Jak ja go nienawidzę! Och, żebym mógł go porzucić!
– A więc porzuć go! – rzekł Gandalf.
Gadzi Język rzucił tylko na Gandalfa spojrzenie swych spłoszonych, wyblakłych oczu, i pokuśtykał co prędzej za Sarumanem.”
~J.R.R. Tolkien, „Władca Pierścieni”, rozdział „Wiele pożegnań”

Tolkien, na wzór chrześcijański, często zwraca uwagę na możliwość zejścia ze złej drogi czy też nawrócenia i uzyskania przebaczenia za grzechy. Oprócz Sarumana i Grimy, którzy mają takie szanse kilkukrotnie, takie propozycje wprost otrzymuje większość jego ważnych antagonistów, na czele z Sauronem i Morgothem, oraz wiele mniej jednoznacznie negatywnych postaci jak Feanorianie, Gollum czy Denethor. Bardzo rzadko jednak przyjmują oni ofiarowaną możliwość, a i wówczas dotyczy to raczej postaci mniej ważnych i nie do końca złych. Boromir, a przede wszystkim Frodo, przez krótki czas poddali się władzy Pierścienia, wielu Noldorów na czele z Galadrielą podążyło za Feanorem, ale ostatecznie mogli powrócić na Zachód, Amlach był pożytecznym idiotą dopóki kłamstwa Morgotha nie dosięgły go osobiście, Thingol z kolei wyzbył się rasizmu względem ludzi, Osse z kolei zrezygnował ze służby Melkorowi dzięki żonie. Przypadki jednak te są nieliczne, schowane na marginesach Legendarium lub dotyczące bardziej pojedynczego błędu niż otwartego stanięcia po stronie zła.
Dlaczego zatem motyw oferowania przebaczenia jest tak powszechny w filozofii i literaturze Tolkiena? Może to sprawiać wrażenie niespójności w zakresie sensu takich ofert i istnienia szans na poprawę moralną w obliczu tego, że szanse resocjalizacji, podobnie zresztą jak w rzeczywistości, nie są wysokie. Ta niespójność może wynikać z przypadkowego zbioru indywidualnych rozwiązań fabularnych, kiedy autor raz za razem uznawał odmianę zachowań za mniej prawdopodobny albo zwyczajnie nie dość satysfakcjonujący dla czytelnika, i jest to z pewnością proste i wiarygodne wyjaśnienie.
Jednak można to traktować również jako, świadome bądź nie, ale słuszne, zwrócenie uwagi na moralną konieczność takiego działania pomimo zbyt niskiej skuteczności. Być może właśnie przez to, że tak rzadko będzie ono skuteczne, tym bardziej trzeba korzystać z każdej okazji do zaoferowania powrotu na dobrą drogę, żeby nie pominąć żadnego z tych niezwykle rzadkich i cennych przypadków, kiedy złoczyńca rzeczywiście z takiej możliwości skorzysta?