Srebrny róg Aragorna
„Do tego to Głazu dotarła Drużyna i przy nim zatrzymała się wśród głuchej nocy. Elrohir podał srebrny róg Aragornowi, który podniósł go do ust i zagrał; stojącym wokół wydawało się, że słyszą odzew wielu innych rogów, jakby echo z głebi odległych pieczar. Innych głosów nie słyszeli, mimo to czuli obecność wielkiej armii zgromadzonej wokół wzgórza; mroźny wiatr niby tchnienie upiorów ciągnął od szczytów. Aragorn zsiadł z konia i stojąc tuż przy Głazie, krzyknął donośnie:
– Wiarołomcy, po coście tu przyszli?
Z ciemności, jak gdyby z bardzo daleka nadeszła odpowiedź:
– Aby dopełnić przysięgi i odzyskać spokój.
Wówczas Aragorn rzekł:
– Wybiła dla was wreszcie ta godzina. Jadę do Pelargiru nad Anduinę, wy zaś za mną. I dopiero gdy cały ten kraj zostanie oczyszczony ze sług ojedziecie Saurona, uznam, że dotrzymaliście przysięgi; wtedy odejdziecie, by na zawsze odnaleźć spokój. Jam jest Elessar, spadkobierca Isildura z Gondoru.
To rzekłszy, kazał Halbaradowi rozwinąć wielką chorągiew, którą przywiózł Rivendell. O dziwo, była cała czarna, jeśli zaś na niej wyszyto jakieś znaki czy słowa, nikt ich nie mógł w ciemności dostrzec. Potem zaległa cisza, której przez długie godziny nocy nie zmącił nawet szept ani westchnienie. Drużyna rozbiła obóz przy Głazie, lecz niewiele zaznała snu, bo groza osaczających wzgórze cieni nie pozwalała zmrużyć oczu.”
~J.R.R. Tolkien, „Władca Pierścieni”, rozdział „Szara Drużyna”
Wiele tajemnic poruszonych jest w tym rozdziale, jedne wyjaśnione później, inne nigdy. Do tych drugich zaliczają się szczegóły pochodzenia Umarłych czy Głazu na Erech, nie o nich jednak dzisiaj, ale o powrocie Aragorna do Gondoru po 40 latach, teraz już nie jako najemnik w przebraniu, lecz jako król: tak właśnie prezentuje się Umarłym, niedługo potem zaś mieszkańcom Gondoru. Jak w dawnych czasach przybywa na czele doborowej gwardii przybocznej złożonej ze szlachetnych Dunedainów, a nawet trzech elfich książąt, dzierżąc u boku starożytny miecz Elendila, po czym, wzywając Umarłych do wypełnienia przysięgi, dmąc przy tym w srebrny róg oraz wznosząc niewidziany od tysiąca lat królewski sztandar.
Znaczenie tych symbolicznych działań i ich powiązanie jest jasne, z wyjątkiem najdrobniejszego ze szczegółów: Czym był, niewspomniany nigdy wcześniej ani potem, srebrny róg od Elrohira? Czy był on w jakiś sposób magiczny? Czy był to może róg Isildura, który przeleżał ostatnie 3000 lat w głębi skarbca w Imladris? Jeden z licznych rogów wydających z siebie zew w dawnej armii Gondoru lub Arnoru? A może po prostu jakiś zwykły elfi róg, akurat jedyny który Szara Drużyna miała przy sobie? Czy ma to jakiekolwiek znaczenie, czy wystarczyłoby, żeby Aragorn się pokazał, nawet bez tych wszystkich „dodatków”? Nie możemy tego wiedzieć na pewno. Wątpię, żeby był to całkowicie losowy róg, ale właśnie ta mnogość, z pozoru nieistotnych, szczegółów, tworzy bogatą głębię świata widoczną we Władcy Pierścieni. Większość zostało wyjaśnionych, zaspokajając w kolejnych książkach ciekawość miłośnikó Legendarium. Jednak warto pamiętać, że ten niezwykle głęboki klimat został stworzony przede wszystkim przez obecność mniejszych lub większych, ale niewyjaśnionych wzmianek we Władcy, zarówno tych wyjaśnionych i rozbudowanych, jak i tych które do końca pozostaną tajemnicami…