ArtykułyCytatySilmarillion

Elwinga a przeznaczenie i wolna wola

„Nieliczni ocaleli z rzezi elfowie odpłynęli wraz z królem Gil-galadem na wyspę Balar; opowiadali, że Elrosa i Elronda porwali napastnicy do niewoli, lecz Elwinga z Silmarilem na szyi rzuciła się do morza.
A więc Maedhros i Maglor nie zdobyli klejnotu. Jednakże Silmaril nie zginął. Ulmo uniósł Elwingę na falach i przemienił w wielkiego ptaka; w tej postaci leciała nad wodą, by odnaleźć umiłowanego Eärendila, a Silmaril świecił jak gwiazda na jej piersi. O którejś nocnej godzinie Eärendil, stojąc u steru statku, ujrzał jak gdyby pędzący mu na spotkanie biały obłok pod księżycem czy też gwiazdę dziwnym torem pomykającą nad morzem, biały płomień na skrzydłach burzy. Pieśń mówi, że Elwinga w ptaka przemieniona spadła z nieba na pokład Vingilota zemdlona, niemal martwa ze zmęczenia tak wyczerpującym lotem, Eärendil zaś podniósł ptaka i przytulił do serca, lecz rano ze zdumieniem ujrzał zamiast ptaka własną żonę, śpiącą przy nim tak blisko, że włosy jej muskały twarz.
(…)
Mówi się, że Elwinga, sama niegdyś w ptaka przemieniona, nauczyła się mowy ptaków i sztuki latania, a skrzydła miała srebrzystoszare. Niekiedy, gdy Eärendil w powrotnej drodze przepływał blisko Ardy, Elwinga leciała na jego spotkanie jak niegdyś, gdy ją Ulmo uratował z topieli. Ci z elfów mieszkających na Samotnej Wyspie, którzy mieli wzrok najbystrzejszy, widywali ją wówczas jako białęgo ptaka o piórach lśniących i zaróżowionych od zachodzącego słońca, gdy się radośnie wzbijała w powietrze, aby powitać Vingilota wracającego do przystani.”
~J.R.R. Tolkien, „Silmarillion”

Zastanawiając się nad wolną wolą i przeznaczeniem, czy szerzej wpływem osoby na własny los, zwłaszcza w kontekście literackim, skupiamy się przede wszystkim na tragicznych sytuacjach. Czy bohater mógłby swojego losu uniknąć? Czy ponosi odpowiedzialność za swoje błędy? Czy gdyby zadziałał inaczej, uchroniłby się przed złem? Czy może fatum, antagoniści bądź jeszcze inne czynniki doprowadziłyby do tragedii? Czy my sami moglibyśmy uniknąć nieszczęść w życiu podejmując lepsze decyzje?

Ale te same rozważania dotyczą nie tylko złych zakończeń, ale też dobrych. Czy sami zasłużyliśmy na szczęście i sukces dobrymi decyzjami, czy też były one dziełem przypadku/przeznaczenia/woli boskiej? Elwinga nie mogła wiedzieć, że Ulmo ocali ją z burzy przemieniając w ptaka, ani, że wkraczając za mężem do Błogosławionego Królestwa podzieli z ukochanym wybór między losem elfów i ludzi. Ostateczne rezultaty wszystkich jej akcji zależały od interwencji boskich sił, które były kluczowe dla planu Eru dotyczącego losów Śródziemia. Z drugiej strony to ona postanowiła skoczyć do morza, to ona wyszła na brzeg zamiast pozostać na pokładzie, w końcu to ona wybrała los elfów.

Ale bez względu na to, czy mogła przewidzieć skutki swych decyzji, ani nawet czy i bez tych decyzji Eärendil jakoś w końcu dotarłby do Valinoru z Silmarilem, czy i tak doszłoby do Wojny Gniewu w ten czy inny sposób, a ona sama byłaby obdarzona szczęśliwym życiem, w świetle filozofii Tolkiena oraz stojącej za nią myśli chrześcijańskiej jedno pozostaje jasne: Nawet nie mogąc przewidzieć wszystkich skutków danej decyzji, ostatecznie wciąż jakaś decyzja musi być podjęta przez tę konkretną osobę. I ten wybór będzie miał konsekwencje – małe i duże, przewidziane i nieprzewidziane, szczęśliwe i tragiczne. Nigdy nie wiemy do końca jakie, ale zawsze jakieś będą miały – a wolna wola polega na tym, że mimo to te decyzje podejmować trzeba.

Dodaj komentarz