„W porządku” powiedział Sam, śmiejąc się razem z resztą, „ale co z tymi drzewoludźmi, tymi olbrzymami, jakbyś ich nazwał? Oni mi mówili że jednego większego od drzewa widziano daleko za Północnymi Wrzosowiskami niedawno temu.”
„Jacy ONI?”
„Mój kuzyn Hal, na ten przykład. On pracuje dla pana Boffina w Podgórzu i często chadza do Północnej Ćwiartki polować. On WIDZIAŁ jednego.”
„Mówi że widział, może. Ten twój Hal zawsze mówi że coś widział, a może widzi rzeczy których naprawdę nie ma.”
„Ale to był taki wielki jak drzewo wiązu, i chodził – chodził siedmiojardowymi krokami, niech się o cal pomylę.”
„No to się założę, że o więcej niż cal. To, co widział, było wiązem, takim jak zwykle.”
„Ale ten CHODZIŁ, mówię ci; a na Północnych Wrzosowiskach nie ma wiązów.”
„No to Hal nie mógł go widzieć” powiedział Ted”.
~J.R.R. Tolkien, „Władca Pierścieni”, rozdział „Cień Przeszłości”
Pewnie Hal Gamgee rzeczywiście spotkał chodzące drzewo na Północnych Wrzosowiska, wątpię, żeby ktoś miał zobaczyć enta w Shire tylko po to, żeby okazało się to przywidzeniem. Najpewniej był to zwyczajny huorn, może jakiś wędrujący ent (może właśnie w poszukiwaniu żony?), a może rzeczywiście entiana? Pierwsza opcja brzmi najbardziej prawdopodobnie ale najmniej ciekawie, trudno powiedzieć na pewno, osobiście skłaniam się do enta poszukującego swej żony po świecie.
Ale niestety, jednego jestem niemal pewien. Nawet jeśli żony entów przetrwały, nawet jeśli jedna z nich pojawiła się w Shire, nie było im pisane zjednoczyć się ponownie z mężami – ich historia pozostaje tragiczną, a powolne znikanie entów i ich żon ze świata jest ważnym elementem podstawowego dla Władcy Pierścieni motywu zanikania istot, które my nazywamy magicznymi i nastania Ery Ludzi. Poznając tę opowieść czytelnik wkracza do na wpoły legendarnego i pseudohistorycznego świata Gondoru i Rohanu – ale wkracza do niego na skrzydłach mitów i legend niemal zapomnianych przez zwykłych mieszkańców Śródziemia, wielkich herosów, czarodziejów, niziołków, elfów, krasnoludów i właśnie entów.
Jest to piękny zryw potężnych sił – ale jest to też zryw ostatni. Elfowie odpływają, ich Pierścienie tracą moc, a z czasem zanikną też hobbici, krasnoludowie, czy entowie, którzy, nie odnalazłszy swoich żon, także wrócili do swych lasów by po długich wiekach popaść do dzisiaj w zapomnienie. Kto wie, może jeszcze w naszej Erze ostatni z pasterzy drzew dogląda swojej trzody – ale to już nie jest jego historia, a jego lud nie ma zostać przywrócony do dawnej wspaniałości aż do Końca Świata.