Czy elfowie są LGBT?
Załączony screen zawiera krążący sobie po internecie najnowszy fake news dotyczący „Pierścieni Władzy”, który jednak uważam z pewnego powodu za ciekawy. Oczywiście zawsze warto przypomnieć, żeby źródła takich rewelacji weryfikować, w tym przypadku źródłem był ragebait na satyrycznej stronie facebookowej – po co denerwować się na fałszywe wiadomości, skoro serial ma wystarczająco dużo prawdziwych wad.

Ta konkretna wiadomość wyróżnia się jednak pewnym subtelnym detalem sugerującym znajomość Tolkiena przez tworzącego. Otóż, demiseksualność oznacza, że pociąg seksualny zawsze musi być poprzedzony nawiązaniem silnej więzi emocjonalnej związanej z uczuciem romantycznym. A co miał do powiedzenia Tolkien o seksualności elfów?
„Gdy w języku quenya mowa jest o miłości, ludzie mogliby ją raczej nazwać „przyjaźnią” (ale o większej sile, żarze i trwałości, z jaką taka „miłość” była odczuwana przez Quendich). Była ona reprezentowana przez rdzeń /mel i pozostawała przede wszystkim ruchem lub skłonnością fea, dlatego mogła wystąpić zaróno między osobami tej samej, jak i przeciwnej płci. Pragnienie to nie obejmowało pożądania seksualnego czy prokreacyjnego (…) Pragnienie małżeństwa i zjednoczenia cielesnego reprezentował rdzeń /yer; ale w relacjach nieskażonych nigdy nie działo się to bez „miłości” /mel”
~”Natura Śródziemia”, „Skale czasowe”
„W owym czasie na Zachodzie powszechnie panowała „monogamia”, a inne układy budziły wstręt jako rzeczy dziejące się „w Cieniu”.”
~List 214
„Nawet kiedy w póżniejszych dniach, jak opisują to opowieści, wielu z Eldarów w Śródziemiu ulegało skażeniu, a serca ich zaćmił cień spowijający Ardę, nieliczne są opowieści o ich czynach, które wynikałyby z lubieżności.”
~”Pierścień Morgotha”, „O prawach i obyczajach panujących wśród Eldarów”
Można zatem rzeczywiście zauważyć, że w wizji Tolkiena elfowie w istocie odczuwają pociąg seksualny wyłącznie w następstwie bliskiej relacji i uczucia romantycznego. Oczywiście nie wynikało to z demiseksualizmu, o którym Tolkien nigdy nie słyszał, a gdyby słyszał to pewnie nie widziałby sensu w takiej klasyfikacji. Dla niego przedstawiona wizja była po prostu chrześcijańskim ideałem seksu, który ma miejsce dopiero na skutek miłości i małżeństwa, co jeszcze bardziej widać w wielu innych fragmentach gdzie te tematy porusza. Ideał ten obejmuje oczywiście również inne aspekty, na czele z monogamią i nierozerwalnością tego związku, jednak trudno się nie zgodzić, że nazwanie elfów demiseksualnymi techicznie nie jest z tekstami Tolkiena sprzeczne i nic by to w zwyczajach elfów nie zmieniło.
W przypadku tego nagłówka najpewniej jest to zwykły przypadek. Jednak możliwe również, że mówienie o demiseksualnych elfach jest w istocie bardziej wyrafinowaną prowokacją, mającą wywołać niepotrzebne oburzenie osób niezdających sobie sprawy z tego specyficznego wyjątku od poza tym absolutnego braku wątków „tęczowych” w twórczości Tolkiena. Zostawiam zatem przestrogę, żeby się na tego typu głupoty nie łapać, a i w innych przypadkach sprawdzić przynajmniej, czy nie są one fałszywe, zanim człowieka nieistniejące zmiany zaczną irytować.