ArtykułySilmarillion

Nerdanela

Nerdanela jest dla mnie jedną z ciekawszych postaci o tak bardzo epizodycznej roli w Legendarium. Z uwagi na niewielką ilość materiału jej charakter został bardziej opisany niż rzeczywiście wykreowany jak u pełnoprawnej postaci, jest pamiętana zaś przede wszystkim jako żona Feanora, która odmówiła pójścia z rodziną na wygnanie.

Tutaj już tworzy się ciekawe pole do rozmyślań. Opisana została jako kobieta mądra, zdolna, niezależna, o bardzo silnym charakterze, co pokazywała początkowo jako jedyna wpływając na działania męża, kiedy zaś nie mogła już tego robić, odrzucając jego żądania opuszczenia Valinoru. Można tutaj zauważyć, że cechy te pokrywają się z cechami Feanora, jednak w przeciwiństwie do niego nie unosiła się gniewem i pychą. Prawdopodobnie taka właśnie byłą geneza pomysłu Tolkiena na tę postać, stan początkowo zdawałoby się bardzo dobrze dopasowanego małżeństwa Feanora z Nerdanelą w trakcie historii bądź co bądź głównego bohatera tamtego okresu ulegał wyraźnemu pogorszeniu na skutek jego wad, tak samo jak działo się to z samym charakterem Feanora.

Tym co mnie jednak w niej dzisiaj zaciekawiło nie były rozważania na temat znaczenia tej postaci w ogólnej strukturze historii Feanora, ale coś o wiele bardziej prozaicznego. Talent artystyczny Nerdaneli objawiał się w tym, że tworzyła rzeźby tak realistyczne, że możnaby pomyśleć, że to żywe osoby, a nie jedynie ich przedstawienia, do tego stopnia, że niektórzy nieświadomie próbowali zacząć z nimi rozmowę. Dziwi mnie, że nie spotkałem dotąd tej teorii: Co jeśli nie były to po prostu magicznie idealne rzeźby, ale Nerdanela wynalazła i tworzyła figury woskowe, znane współcześnie właśnie z realistycznego wyglądu? Oczywiście były one z pewnością bardziej niezwykłe niż te spotykane w muzeach, zarówno przez zdolności które ludzie nazwaliby magią, jak i zwyczajnie przez bardzo długi czas i talent które mogła poświęcić na doskonalenie swoich umiejętności. Sam Tolkien z pewnością o istnieniu figur woskowych wiedział, a wytłumaczenie bardzo dobrze pasuje, więc chociaż na pierwszy rzut oka nie wygląda taka teoria na szczególnie klimatyczną (inna sprawa, że „klimat Tolkiena” nie do końca istnieje), mi się podoba z uwagi na wprowadzaną różnorodność sztuki u Tolkiena oraz wyjątkowość Nerdaneli.

Dodaj komentarz