ArtykułyCytatyNatura Śródziemia

Seks elfów

„Z drugiej strony akt prokreacji, będący wolą i pragnieniem podzielanym i faktycznie kontrolowanym przez fëa, był osiągany w tempie innych świadomych i kierowanych wolą aktów rozkoszy lub tworzenia. Był to jeden z aktów elfickiego życia dający największą radość i w czasie jego trwania, w i w pamięci o nim, ale jego znaczenie wynikało z samej intensywności doznań, nie zaś z jego czasu lub długotrwałości. Nie można było go znosić przez długi czas bez katastrofalnych „wydatków”.”
~J.R.R. Tolkien, „Natura Śródziemia”, rozdział „Skale Czasowe”

W ramach obecnej tendencji doszukiwania się obecności wszelkich wątków LGBTQAI+ w twórczości Tolkiena, twócy „Journal of Tolkien Research” postanowili uzupełnić braki aspekcie aseksualności poprzez opublikowanie specjalnego numeru poświęconego m.in. „Interpretacjom miłości/relacji poza romantyczną, seksualną i platoniczną”.

Niewątpliwie relacji takich jest u Tolkiena mnóstwo, znacznie więcej niż relacji romantycznych, a już zwłaszcza więcej niż relacji queerowych, których nie ma, dziwi mnie jednak niezwykle przedstawianie przeciwieństwa mody doszukiwania się na siłę seksualności jako części tego trendu.

Oczywiście, jak widać powyżej, temat seksualności u Tolkiena istnieje, i jest warty rozważenia tak samo jak inne które się w jego twórczości pojawiają. W komentarzach do ogłoszenia pojawiła się hipoteza, że Tolkien przedstawił elfów jako demiseksualnych, to znaczy takich, u których pociąg seksualny jest ściśle związany i wynika z posiadania bliskiej relacji emocjonalnej, skąd miałoby się brać bezpośrednie wiązanie przez nich seksu z małżeństwem.

Cóż, jeśli tak to ujmiemy, będzie to technicznie poprawne, ale jednak nazywanie przedstawionej przez autora nierozerwalności stosunku i ślubu reprezentacją osób demiseksualnych we Władcy Pierścieni zamiast propagowaniem katolickich poglądów autora na temat moralności współżycia pokazuje absurdalność stosowania współczesnych miar do utworów które powstały w zupełnie innym kontekście. Słowo demiseksualizm wtedy nawet nie istniało, a gdyby istniało, Tolkien by go raczej nie lubił.

Dodaj komentarz