Rozmowa Finroda z Andreth
„Powiadają, że Jedyny sam zstąpi na Ardę i uzdrowi ludzi i całe skażenie od samego początku aż do końca.
(…)
Gdyby Eru tego zechciał, to nie wątpię, że znalazłby sposób, by tego dokonać, choć nie umiem go sobie wyobrazić. Wydaje mi się, że gdyby On sam miał wejść w świat, musiałby jednocześnie wciąż pozostać tym, kim jest: autorem spoza świata. Zaraze jednak Andreth, mówiąc to z całą pokorą, nie mogę pojąć, jak inaczej mogłoby się dokonać owo uzdrowienie, jako że Eru na pewno nie zniesie, by Melkor nagiął świat do swojej woli i by w końcu zatryumfował. Jednocześnie nie można sobie wyobrazić potęgi większej niż Melkor, za wyjątkiem samego Eru. Dlatego Eru, o ile nie wyrzeknie się swego dzieła na rzecz Melkora, który musi tak czy inaczej dążyć do władzy, musi sam przybyć, aby go pokonać.
Co więcej: nawet gdyby Melkor (czy też Morgoth którym się stał) w jakiś sposób został obalony, albo wyrzucony z Ardy, to wciąż jego cień pozostanie, a zło które uczynił i rozsiał niczym ziarno, wzrośnie i się rozmnoży. A jeżeli ma się znaleźć na to jakiś sposób, zanim wszystko się skończy, jakieś nowe światło przeciwko cieniowi lub lekarstwo na uleczenie ran, to musi ono, jak sądzę, nadejść z zewnątrz.”
~J.R.R. Tolkien, „Pierścień Morgotha”, „Athrabeth Finrod ah Andreth”
„Rozmowa Finroda z Andreth” to bez wątpienia najbardziej filozoficzna i teologiczna opowieść Legendarium, ale też najbardziej bezpośrednia w swoim przekazie. W trakcie dialogu między Andreth, ludzką Wiedzącą, i Finrodem, elfim władcą Nargothrondu, przedstawione są głównie metafizyczne różnice między elfami i ludźmi – ich pochodzenie i przeznaczenie, nadzieje i wierzenia, śmiertelność i miejsce w świecie, ale również historię niespełnionej miłości Andreth i Aegnora, brata Finroda czy, w powyższym fragmencie, umieszczenie w Legendarium zapowiedzi Wcielenia, niemalże wprost pokazującej zamyśloną przez Tolkiena rolę Chrystusa dla wymyślonych przez niego mitycznych czasów, miejsc i postaci.
Ten fragment, podobnie jak wiele innych zawartych w utworze, na pierwszy rzut oka jest niemal sprzeczne z resztą tekstów Tolkiena, w których rola Boga w świecie przedstawionym jest skrzętnie ukrywana, ale być może właśnie dla tego kontrastu powstał – autor w końcu wprost skomentował, że powinien on znaleźć się w Silmarillionie, może żeby wyeksponować ten ważny w końcu element, który w końcu bez tego tekstu jest mniej oczywisty? Może po prostu żeby zawrzeć swoje opinie, i pogodzić karty jego książek z tym światopoglądem? W każdym razie zamysł nie został spełniony, przez co nawet wśród miłośników Tolkiena zainteresowanych jego wierzeniami i teologią świata przedstawionego ten kluczowy dla sprawy tekst pozostaje zbyt często nieznany.
Jeśli was to dotyczy, zapraszam do uzupełnienia dzięki audiobookowi stworzonego przez naszą zaprzyjaźnioną bezmorgothawkę: