Artykuły

Rewolucja przemysłowa

Rewolucja przemysłowa i jej konsekwencje okazały się katastrofą dla rodzaju ludzkiego. Znacznie zwiększyły średnią długość życia tych z nas, żyjących w krajach “rozwiniętych”, lecz zdestabilizowały społeczeństwo, uczyniły życie niespełnionym, podporządkowały ludzi nieudogodnieniom, doprowadziły do cierpienia na płaszczyźnie psychologicznej (w krajach Trzeciego Świata również i fizycznej) oraz naraziły naturalny świat na poważne szkody. Kontynuowanie rozwoju technologii pogorszy jedynie sytuację…

I do takich oraz podobnych słów pewnie ogranicza się część działalności ich autora, którą Tolkien mógłby poprzeć. Ale jednak, mimo pewnych skrajnych przeciwieństw, owa niechęć do nowoczesnego świata stanowi kluczowy element również twórczości Tolkiena, doskonale widoczny na pierwszy rzut oka i tylko potwierdzany kolejnymi analizami niszowych tekstów, ukrytych znaczeń czy autorskich komentarzy. Nie ulega żadnej wątpliwości, że industrializacja dokonywana przez Sarumana w imię postępu w Isengardzie oraz Shire jest przedstawiona jednoznacznie negatywnie. Zresztą o ile pierwotnie była ona przede wszystkim narzędziem do rozwoju wiedzy (symboliczne rozszczepianie białego światła) oraz zdobycia większej potęgi, celów niekoniecznie złowieszczych samych w sobie, o tyle w końcu w Shire wprowadzał ją już tylko ze złośliwości, by zemścić się na hobbitach. To samo podejście widać w licznych Listach czy innych utworach, na czele z Fragmentami Bovadium stanowiącymi satyrę przede wszystkim na właśnie ten problem.

Trudno się tutaj Tolkienowi dziwić, zwłaszcza po zobaczeniu przerażających industrialnych regionów Birmingham w którego okolicy dorastał, a które powstały już za jego życia. Polakowi tutaj narzucają się skojarzenia z najgorszymi stereotypami o gorszych dzielnicach Łodzi – nawet będąc przyzwyczajonym do wielkich miast i nowoczesnego stylu życia, trudno nie być odrzuconym samym wyglądem, o szkodach zdrowotnych czy braku dostępu do natury nie wspominając. I tak samo jak umiłowanie twórczości Tolkiena przez tak różne grupy jak hipisi lat 60. i współczesna prawica dowodzi pewnej uniwersalności i ponadczasowości, tak samo płynięcie krytyki wad ciągłego postępu ze strony tak szerokiego grona, uwzględniającego zarówno anarchistowskich terrorystów jak i konserwatywnych uczonych, może być odbierane jako potwierdzenie, że te wady rzeczywiście są problemem.

Załączony temat wypracowania inspirujący ten tekst pojawił się w poniedziałek na tegorocznej maturze z historii. Wprawdzie nie jest to matura z polskiego, żeby na wypracowaniu odwoływać się do książek, ale jednak nawiązanie do Tolkiena przy aspekcie kulturowym się narzuca, przynajmniej mi bardziej się kojarzy z Tolkienem niż w przypadku tegorocznych tematów rozprawki na polskim.

Dodaj komentarz