ArtykułyCytatySilmarillion

Koniec feanorian

„Światło Silmarilów powróci teraz na zachód, skąd wzięło początek; niechże Maglor i Maedhros także tam wrócą, i poddadzą się sądowi Valarów, bo tylko na mocy ich wyroku Eönwë może wydać powierzone jego straży klejnoty. Maglor był skłonny ustąpić, bo smutek ciążył mu an sercu, rzekł więc do brata:
– Przysięga nie zabrania nam czekać na sposobniejszą chwilę. Kto wie, czy w Valinorze nie uzyskamy przebaczenia i wymazania win i czy nie oddadzą nam klejnotów dobrowolnie.
Lecz Maedhros odparł, że jeśli powróciwszy do Amanu, nie zostaną ułąskawieni, przysięga będzie ich obowiązywała w dalszym ciągu, ale stracą nadzieję na jej spełnienie.
– Kto wie, jaki okropny los czeka nas – powiedział – jeżeli odmówimy posłuszeństwa Valarom w ich własnym kraju albo nawet rozniecimy znów wojnę w ich świętym królestwie.
Maglor wciąż jeszcze próbował przekonać brata, mówiąc:
– Jeśli Manwë i Varda, których wzięliśmy na świadków, składając przysięgę, sami przeszkodzą nam ją spełnić, czyż nie będzie to oznaczało jej unieważnienia?
– Ale jak głos nasz dosięgnie Ilúvatara poza Okręgiem Świata? – spytał Maedhros. – A na jego imię przysięgaliśmy oślepieni szaleństwem i wezwaliśmy Wieczne Ciemności, aby nas ogarnęły, jeżeli nie dotrzymaliśmy słowa. Kto nas zwolni z takiej przysięgi?
– Jeżeli nikt nas z niej nie może zwolnić – rzekł Maglor – to zaprawdę przeznaczone są nam Wieczne Ciemności, czy dotrzymamy obietnicy, czy nie, lecz mniej wyrządzimy zła, łamiąc przysięgę.
W końcu jednak Maglor uległ woli Maedhrosa i razem zaczęli układać plany zdobycia Silmarilów.”
~J.R.R. Tolkien, „Silmarillion”

Powyższa scena jest jedną z moich ulubionych w Silmarillionie, ponieważ przedstawienie dylematu wśród synów Fëanora dodaje tym postaciom bardzo ciekawej głębi i szarości. Mimo popełnienia okropnych zbrodni, trudno z Maglorem i Maedhrosem nie sympatyzować gdy, po tym jak sami stracili wszystko na skutek swoich działań, rozważają przyjęcie szansy nawrócenia i być może uzyskania wybaczenia od Valarów.

Ostatecznie jednak ją odrzucają, i jest to zrozumiałe, w końcu z ich perspektywy nie ma zbytnio powodów by ufać w miłosierdzie Valarów i zwolnienie z przysięgi, skoro wprost zapowiedziano im brak owego wybaczenia, pomocy nie otrzymali w Beleriandzie, dopiero po tym jak już było z ich perspektywy za późno. Wydaje się, że wymagałoby to interwencji samego Eru.

Myślę jednak, że intencją Tolkiena było raczej, i że rzeczywiście mogliby to przebaczenie uzyskać, mimo tego że w zasadzie na łaskę nie zasługiwali. Byłoby to w zgodzie z obecną w tym świecie filozofią chrześcijańską, w myśl której każdy może ostatecznie owe wybaczenie uzyskać, oraz stanowiłoby to dalsze pogłębienie drogi tych postaci oraz wypełnienie ich wątku – chociaż oczywiście takie tragiczne zakończenie również go wypełnia.

Byłoby to też uzupełnienie pewnego braku w twórczości Tolkiena. Jego złoczyńcy bardzo często otrzymują szansę nawrócenia, i Tolkien implikuje, że skorzystanie z niej mogłoby doprowadzić do uzyskania przebaczenia. Najbardziej znaną jest historia Golluma, ale dotyczyło to przecież właśnie feanorian, Grimy, Sarumana, a nawet Saurona i Melkora. Húrin również odrzuca ostatecznie ofertę Thingola, ostatecznie umierając bez nadziei, wyrządzając uprzednio wiele zła. W każdej z tych sytuacji trzymanie się złej ścieżki pasuje do historii oraz postaci, i nie są same z siebie złymi rozwiązaniami, jednak nie jestem w stanie sobie przypomnieć sytuacji, w której ktoś taką ofertę by rzeczywiście przyjął. Ciekawe czy jest tu ktoś kogo pomijam, a jeśli nie, to jeszcze ciekawsze co taka niespodziewana konsekwencja w tyn motywie może nam mówić o twórczości Tolkiena i jego poglądach?

Dodaj komentarz