ArtykułyFilmy

Języki w Pierścieniach Władzy

Prawdopodobnie najbardziej szczegółowo opracowanym elementem świata Tolkiena są jego języki, których jako lingwista wymyślił kilkanaście, z czego 2 języki elfów, Sindarin i Quenya są dopracowane do stopnia pozwalającego na ich realne nauczenie się i używanie.

We „Władcy Pierścieni” sprawa z ich używaniem jest względnie prosta – językiem powszechnym, znanym przez wszystkich bohaterów oraz używanym na co dzień przez ludzi i hobbitów jest westron, określany jako wspólna mowa, a rozpowszechniony na północnym zachodzie Śródziemia przez dominację Gondoru i Arnoru. Za każdym razem gdy w książce czy filmach pojawia się angielski, jest on tłumaczeniem tego języka. Dotyczy to też samej nazwy westronu, która w tamtym języku brzmi „adûni”, co można przetłumaczyć na polski jako „zachodni”.

Niekiedy używa się innych stworzonych przez Tolkiena języków, najczęściej elfiego sindarinu, ale też quenyi czy khuzdulu – języka krasnoludów, które pozostają nieprzetłumaczone pięknie tworząc głębię świata przedstawionego. Sauron z kolei stworzył dla orków czarną mowę (znaną przede wszystkim z inskrypcji na Pierścieniu), żeby ujednolicić niezliczone orcze dialekty, jednak nie udało mu się jej do końca narzucić, a orkowie używali wciąż raczej lokalnych dialektów bądź wspólnej mowy, dzięki czemu hobbici byli w stanie rozumieć ich rozmowy.

W „Pierścieniach Władzy” również jest stosowany ten manewr, i trzeba przyznać, że w tym aspekcie twórcy się przyłożyli, zatrudniając zespół specjalistów, którzy dobre radzą sobie z zadaniem tworzenia fragmentów w językach Śródziemia.

Brakuje jednak takiej spójności jak można było osiągnąć w przypadku końca Trzeciej Ery, z bardzo prostego powodu: w Drugiej Erze nie istnieje wspólna mowa.

Elfowie rozmawiają między sobą przede wszystkim sindarinem, więc tłumaczenie sindarinu na angielski usunęłoby ten aspekt tworzenia głębi, z kolei jego pozostawienie bez przekładu zrobiłoby to samo poprzez używanie tego języka zbyt długo i często – widzowie niekoniecznie chcieliby oglądać kilkunastominutowe sekwencje w niezrozumiałej, obcej mowie. To samo dotyczy krasnoludzkiego khuzdulu, oraz adunaickiego, pierwowzoru westronu stosowanego przez numenorejczyków.

Twórcy serialu w pierwszym sezonie rozwiązali to poprzez szerokie zastosowanie quenyi – języka Noldorów, Elfów Wysokiego Rodu, który został wyparty przez sindarin w codziennym użytku, w Drugiej i Trzeciej Erze występując jako „elfia łacina”, język nieużywany w codziennym życiu, a znany głównie przez uczonych. Wciąż jednak żyli elfowie dla których był to język ojczysty, przede wszystkim Galadriela, ale można uzasadnić, że Elrond, Celebrimbor czy Gil-galad również zostali z nim wychowani, podobnie jak nieobecni póki co w serialu Glorfindel i Gildor. Zatem wiele sensu ma używanie przez nich quenyi przykładowo w rozmowach między sobą czy pod wpływem emocji. Pojawiły się jednak słuszne zarzuty o jego nadużywanie, jak w przypadku, kiedy z Quenyi korzystał Arondir – zwykły wojownik Elfów Szarych, który nie miał żadnego powodu się quenyi uczyć, a co dopiero używać.

Wydaje się póki co, że w związku z tym w drugim sezonie mieliśmy o wiele szersze wykorzystanie sindarinu, czego osobiście nie popieram – brakuje pewnej spójności, kiedy sindarin jest raz reprezentowany przez angielski, a raz przez samego siebie, poza tym zwyczajnie lubię quenyę, chciałbym żeby się pojawiała. Z drugiej strony brak sindarinu w adaptacji byłby, cóż, pewnym brakiem, a używanie quenyi prowadziłoby nieuchronnie przynajmniej do naciąganych interpretacji wizji Tolkiena w tym temacie. Poza tym zarówno adunaicki, jak i inne języki ludzi i orków są zawsze zastąpione angielskim, co wydaje się być jedynym rozsądnym wyjściem.

Oczywiście jest to wyłącznie dywagacja dla dywagacji (oraz, mam nadzieję, poszerzenia czyjejś wiedzy na temat języków Legendarium bądź sprowokowania dyskusji) – nawet w idealnej adaptacji takie szczegóły nie mogłyby wpłynąć znacząco na jej jakość czy wierność, które pozostają w pełni poza tematyką tego wpisu.

Ps. Oczywiście uprościłem lub pominąłem wiele aspektów celowo, m.in. imion wywodzących się z różnych języków, różnych alfabetów czy kwestię języka Rohanu, języki Tolkiena to niezwykle rozbudowana i skomplikowana część tego świata, którą sam ledwie liznąłem – mam nadzieję, że posiadający większą wiedzę (jak choćby Elfdict czy Arcastar z których to wpisów korzystałem) uzupełnią tę wypowiedź bądź zwrócą uwagę na ewentualne błędy.

Dodaj komentarz