Kontynuacja Władcy Pierścieni
„Zacząłem pisać opowieść, która dzieje się jakieś sto lat po Upadku [Saurona], okazała się ona jednak złowrogą i przygnębiającą. Ponieważ mamy tam do czynienia z Ludźmi, nieuchronnie dotykamy najżałośniejszej z cech ich natury: szybkiego znudzenia się dobrem. Lud Gondoru w latach pokoju, sprawiedliwości i dobrobytu jest niezadowolony i niespokojny – tymczasem monarchowie i następcy Aragorna stają się już tylko władcami i zarządcami – jak Denethor lub nawet gorzej. Odkryłem, że już tak wcześnie rozsiewa się w Gondorze rewolucyjny spisek, w którego centrum znajduje się coś w rodzaju religii satanistycznej; tymczasem gondoryjscy chłopcy zabawiają się w Orków i pozostawiają za sobą zniszczenie. Mógłbym napisać „thriller”, dreszczowiec o spisku, o jego odkryciu i obaleniu – byłby to jednak tylko dreszczowiec. Nie wart fatygi”
„Nowy Cień” był ciekawą próbą napisania przez Tolkiena kontynuacji Władcy Pierścieni, zostało jednak napisane tylko 13 stron dostępnych w „The Peoples of Middle-Earth”, XII tomie Historii Śródziemia, a o potencjalnej dalszej fabule wiemy tylko tyle ile wynika z przytoczonego wyżej listu 256 w tłumaczeniu Agnieszki Sylwanowicz. Napisany fragment zawiera bardzo ciekawą i dość mroczną rozmowę o naturze zła między Saelonem, buntowniczym młodzieńcem potajemnie zaangażowanym, jak się wydaje, we wspomniany spisek, a Borlasem, młodszym synem znanego z Władcy Pierścieni Beregonda, wówczas już sędziwym starcem. Czytelnik pozostaje zaintrygowany, i wielu czuje niedosyt, wierząc, że taki nietypowy dla Tolkiena thriller mógłby mu wyjść bardzo dobrze, poszerzając bogactwo różnorodności gatunków literackich w Legendarium.
Mimo że ostatecznie spisek miał zostać powstrzymany, jest to jednak bardzo smutny łącznik między mitycznym światem Legendarium a teraźniejszością, pokazując w istocie jak bardzo gorzkie, niemalże depresyjne jest uznawane za pozytywne zakończenie Władcy Pierścieni. Magia w Śródziemiu wygasa, ostatni elfowie opuszczają te brzegi, moc Trzech nie powstrzymuje już upływu czasu. Owszem, Zjednoczone Królestwo zostało odbudowane i prosperuje, ale przemiany o których Faramir powiedział „nie możemy już sobie rościć prawa do nazwy Ludzi Dostojnych. Jesteśmy dziś Ludźmi Półmroku, lecz przechowujemy jeszcze pamięć lepszych dni” nie zostaną na zawsze zatrzymane. Ludzie w końcu znudzą się dobrem, włożą czasy wielkich wojen i Saurona między legendy, potomkowie Aragorna i Arweny zapomną o swoim dziedzictwie wielkich bohaterów Pierwszej, Drugiej i Trzeciej Ery, aż w końcu, wraz z końcem Czwartej Ery, dotrzemy do czasów historycznych, a jeszcze później do czasów nam współczesnych, do roku 2024 Siódmej Ery, na Ardzie Skażonej, bez elfów, krasnoludów czy hobbitów, ale wciąż z dobrze widoczną mocą, którą Morgoth napełnił swój Pierścień przed wiekami.
Zaliczam się do osób, które chciałyby przeczytać thriller pióra Profesora osadzony w Gondorze. Trudno się jednak dziwić, że Tolkien nie zechciał napisać książki o powyższym.